Rozmowa z JEm. ks. kard. Mauro Piacenzą, prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa na temat kapłaństwa.

W Europie Zachodniej już od dłuższego czasu odnotowuje się pewne zmniejszenie liczby powołań kapłańskich, a w wielu krajach świata brakuje kapłanów. Zdarza się często, że jeden ksiądz musi pełnić posługę w wielu parafiach. Jakie mogą być skutki takiego spadku powołań? Czy jest sposób na zahamowanie tej tendencji?

Bardziej niż o zmniejszeniu się liczby Powołań do życia kapłańskiego mówiłbym o zmniejszeniu się uznawania Boga za centrum naszego życia. Powołania kapłańskie w rzeczywistości są darem Boga dla Kościoła i dlatego nie będzie ich mało ani nie zmniejszą się aż do końca czasów. Pan powołuje wszędzie i w każdym czasie, ale konieczne są uszy, które będą zdolne usłyszeć Jego Głos. Zatem pewien spadek odnotowuje przede wszystkim otwartość ludzi na Boga i gotowość wypełniania Jego woli. Na Zachodzie w kryzysie nie są jedynie Powołania kapłańskie i zakonne, ale przede wszystkim sama wiara chrześcijańska, nawet w niektórych środowiskach kościelnych. Z prorockim spojrzeniem przypomniał o tym Ojciec Święty Benedykt XVI w jednym z ostatnich przemówień: „Wyzwania wobec mentalności zamkniętej na transcendencję zobowiązują nawet samych chrześcijan do zdecydowanego powrotu i przywrócenia Boga w centrum naszego życia. Nieraz staraliśmy się, by obecność chrześcijan w dziedzinie społecznej, politycznej i gospodarczej była bardziej wyrazista, a może nie troszczyliśmy się tak samo o solidność ich wiary, tak jakby była ona czymś nabytym raz na zawsze. W rzeczywistości chrześcijanie nie mieszkają na odległej planecie, nieskażonej „chorobami” tego świata, ale podzielają niepokoje, dezorientację i trudności swoich czasów. Dlatego też nie jest mniej pilną potrzebą zwrócenie uwagi na sprawy Boga także w samej tkance kościelnej. Ileż bowiem razy, choć ludzie określają siebie chrześcijanami, Bóg nie jest w rzeczywistości dla nich centralnym punktem odniesienia w ich sposobie myślenia i działania, w zasadniczych wyborach życiowych. Pierwsza odpowiedź na wielkie wyzwanie naszych czasów leży zatem w głębokim nawróceniu naszego serca, aby chrzest, który sprawia, że jesteśmy światłem świata i solą ziemi, mógł nas naprawdę przemienić” (audiencja z uczestnikami Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Rady ds. Świeckich, 25.11.2011 r.). Kiedy Jezus Chrystus jest rzeczywiście uznany za Pana i Zbawiciela, wówczas otwierają się serca i przyjmują także niezwykły dar Powołania do kapłaństwa. W tym kontekście szczególnej uwagi wymagają zawsze ruchy i nowe wspólnoty, w których jest możliwe doświadczenie świeżej, żywej, autentycznej wiary. Podstawowe lekarstwo wskazał nam sam Pan Jezus: „Wprawdzie żniwo jest wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10, 2). To jest jedyne lekarstwo: aby z całego Kościoła do Boga wzniosła się żarliwa modlitwa wstawiennicza w intencji Powołań. Pan Bóg nadal Powołuje, ale chce czynić to przez bramy naszej modlitwy. Trzeba więc upaść i Go prosić!

Zachęcam do przeczytania artykułu w całości: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120114&typ=wi&id=wi11.txt