Krakowska zima ruszyła pełną parą dość późno, bo dopiero w drugiej połowie stycznia. Wtedy to do królewskiego grodu przybyła chmara dość rozhukanych i pozytywnie nastawionych gości (ok. 32 osób). Dokładnie miało to miejsce (pojawienie się wyżej wspomnianej grupy) od 23. do 28. stycznia przy ul. Tynieckiej 39 w Seminarium Salezjańskim. Elita polskiej młodzieży – bo tak w kuluarach byli nazywani chłopcy, którzy uczestniczyli w jubileuszowym 50-tym FSM’ie – wniosła w to miejsce wiele radości i życia. Bez wątpienia wieczorne mecze piłkarskie przy sztucznym świetle i obfitych opadach śniegu były niemałym wyczynem. Natomiast popołudniowe mitingi siłowe, gdzie wyciskanie sztangi i sparingi osób lubiących walkę (mieszanka judo i zapasów) podnosiły nieco testosteron, co przynosiło względne efekty podczas ciszy nocnej – niektórzy mieli mniej siły by szaleć w sypialni po 24-tej.

Cała tematyka spotkania w Krakowie krążyła wokół RELACJI do drugiego człowieka. Uczestnicy mieli okazję wysłuchać i zadawać pytania takim osobistościom jak: ks. bp Antoni Długosz, który jak zwykle w swoim luźnym (młodzieżowym) stylu rozmawiał z nami sprawiając, iż można było poczuć się swobodnie; o. Leon Knabit, który dał kilka cennych rad zaraz po kilkunastu kilometrowej przechadzce w kierunku Tyńca; ks. Paweł Kajl podkreślający męskość czy pani Ewa Kosińska, która dała kilka naprawdę cennych wskazówek w jaki sposób rozmawiać z dziewczynami, aby nie „spalić buraka” przy pierwszym otwarciu ust;)

Nad całością czuwał jak zwykle pełen radości, optymizmu i wszystkiego co super ks. Darek Szyszka, który dzięki wsparciu swoich współbraci, salezjanów, poprowadził całość do nieuniknionego sukcesu.

Należy tu jeszcze wspomnieć o dwóch ważnych wydarzeniach. Pierwsze to wieczorne czuwanie modlitewnye podczas, którego Jezus Chrystus brał każdego w wielką wyprawę przez życie. Było to niesamowitym doświadczeniem miłości i bliskości samego Boga. A drugim wydarzeniem była wielka uroczystość Księdza Bosko, która zebrała pod seminaryjny dach ponad 200-tu uczestników. Niestety opisywana w tym artykule „Elita młodzieży polskiej” musiała wcześniej opuścić tą imprezę, ale mimo wszystko pozostawiła po sobie wielką radość i niemały ból w uszach tych wszystkich, co pozostali. Rozbrzmiewały tam okrzyki wojowniczych młodzieńców i można było usłyszeć np.: „Oficjalni chuligani Jezusa”, „Janek, Janek B., Janek Bosko OLE!”.

Podsumowując muszę przyznać, iż 50-ty FSM (pomimo średniej frekwencji, gdyż ostatnimi czasy stawiamy zdecydowanie na jakość:-)) był naprawdę niesamowitym i bardzo dobrym wydarzeniem. I za to wszystko niech będzie chwała Bogu Trój-jedynemu, Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu!

Do zobaczenia podczas 51-go FSM’u. Musisz być!!!

Sławomir Drapiewski SDB