Maryjo, wskaż mi drogę!

Gdzieś niedaleko Jasnej Góry, tam gdzie nie dojeżdża żaden autobus, spotkali się młodzi mężczyźni z wielu miast, miasteczek i wiosek Polski. W Kopcu przez trzy dni od 7 do 9 grudnia razem z salezjańskim nowicjatem zastanawiali się oni nad swoim powołaniem.

 

Maryjo, wskaż mi drogę!

Gdzieś niedaleko Jasnej Góry, tam gdzie nie dojeżdża żaden autobus, spotkali się młodzi mężczyźni z wielu miast, miasteczek i wiosek Polski. W Kopcu przez trzy dni od 7 do 9 grudnia razem z salezjańskim nowicjatem zastanawiali się oni nad swoim powołaniem.

W piątek 7 grudnia 2012 roku gdy zapadł zmrok rozpoczęliśmy nasze rekolekcje powołaniowe od przywitania się z Bogiem w Eucharystii, następnie przyszedł czas, aby każdy mógł poznać każdego w tym nietypowego nowicjusza Kubusia J. Gdy zawiązaliśmy znajomości przyszedł czas na niezwykłą Drogę Krzyżową z pochodniami. Choć na dworze (na polu) panował mróz to nie przeszkodził on rozważać Męki Jezusa Chrystusa. Kończyliśmy dzień w kaplicy na modlitwie. Nie zabrakło również słówka na dobranoc. Następnie w ciszy (podczas silentium sacrum) wsłuchując się w to co Bóg chciał nam powiedzieć udaliśmy się do swoich łóżek. Gdy pierwszy dzień rekolekcji się kończył nikt nawet nie przypuszczał, jak wyjątkowa i owocna będzie sobota. Jeden akapit jednak nie wystarczy, aby opisać przeżycia i emocje jakie nam towarzyszyły przez następny dzień.

Wyspani i z dużą ilością energii rozpoczęliśmy wyjątkowy dzień – Uroczystość Niepokalanej Panny Maryi (tak szczególnej dla ks. Bosko). Zaczęliśmy od jutrzni czyli od czegoś dobrego dla duszy na dobry początek. Po śniadaniu, przy ciastkach trzeba było zaspokoić poziom cukru w organizmie, aby poranna energia nie wyparowała zbyt szybko. Warto ją było potem spożytkować podczas meczu piłkarskiego. Nie ważne kto wygrał, ważne, że mieliśmy okazję do integracji poprzez sport. (Na rewanż jeszcze kiedyś przyjdzie czas).

Podczas rekolekcji nie zabrakło także czegoś dla umysłu czyli ciekawych konferencji magistra nowicjatu ks. Dariusza Szyszki SDB, które niejednemu otworzyły szerzej oczy na rozeznawanie drogi swojego życia. Pracowaliśmy w małych grupkach, aby każdy mógł podzielić się swoimi przemyśleniami na temat powołania. Zastanawialiśmy się także nad wiarą i zagrożeniem jakie niesie obojętne nastawienie do niej. Mieliśmy okazję obejrzeć krótkie przedstawienie o Piątce Poznańskiej, które dało nam trochę do myślenia. Oczywiście poznawaliśmy również codzienne życie salezjańskich nowicjuszy. Odwiedził nas również ks. inspektor Alfred Leja, który przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilie.

Coś co na długo utkwi w pamięci każdego to napisanie listu do Niepokalanej, który następnie spaliliśmy obserwując, jak dym zanosi wszystko to co przelaliśmy na papier do Nieba. Nie był to jednak ostatni punkt programu w tym dniu. Najlepsze było jeszcze przed nami. Mam na myśli wszystko to co spotkało nas na Jasnej Górze. Był to czas przepełniony modlitwą, świadectwami o ważnej roli Maryi w życiu. Nie zabrakło modlitwy różańcowej, Mszy Świętej o północy, wielu wypowiedzianych słów podczas konferencji, Adoracji Najświętszego Sakramentu, litanii loretańskiej i godzinek a co najważniejsze to nie zabrakło kontaktu z Jasnogórską Panią. Szczególny był akt zawierzenia Rodziny Salezjańskiej Niepokalanej Wspomożycielce. Choć wracaliśmy zmęczeni po całonocnym czuwaniu, niejeden nie wahałby się powtórzyć za Maryją słowo: „fiat”. Wielu zaś podsumowałoby ten pobyt u Matki w formie głośnego: WOW!!!

Niedziela była już niestety ostatnim dniem naszych rekolekcji. Wspólna Eucharystia a następnie obiad, kilka zdjęć i drobny poczęstunek zamykały owocny pobyt w Kopcu. Co pozostaje w duszy i w sercu? Na pewno nie tylko wspomnienia, ale coś znacznie więcej…

DZIĘKUJEMY za ten czas.

Piotrek