OLYMPUS DIGITAL CAMERAKsiądz Mieczysław Piłat jest salezjaninem. W swoim życiu doświadczył okrucieństwa II wojny światowej, przeżył komunizm, był świadkiem wyboru Kard. Karola Wojtyły na Papieża. W swojej posłudze kapłańskiej pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji, był:

proboszczem, dyrektorem domu salezjańskiego, rektorem seminarium duchownego, wikariuszem inspektora (prowincjała), oraz inspektorem (prowincjałem) wrocławskiej inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego. Do dnia dzisiejszego jest nauczycielem języka łacińskiego w nowicjacie salezjańskim w Kopcu. Miał okazję osobiście poznać niezwykłego człowieka Papieża Jana Pawła II,  który za kilka miesięcy zostanie ogłoszony świętym.

Daniela Bugiel: Skąd Ksiądz pochodzi? Mógłby Ksiądz opowiedzieć o swojej rodzinnej miejscowości.

Ksiądz Piłat: Pochodzę z miejscowości Suchowola oddalonej około 14 km od Zamościa. Jest to wioska, w której do 1945 roku, do dnia Trzech Króli czyli 6 stycznia przebywało wiele rodzin ukraińskich. Dlatego moimi najbliższymi sąsiadami przez wiele lat byli Ukraińcy. W trakcie działań wojennych w roku 1939, zwłaszcza w nocy z 23 na 24 października w Suchowoli toczyły się zacięte walki, stąd na cmentarzu parafialnym w Suchowoli jest pochowanych ponad 100 żołnierzy polskich poległych w czasie tych walk. Wioska ta jest położona na Zamojszczyźnie, a jak wiadomo, ludność tego regionu bardzo ciężko przeżywała okres okupacji.

Daniela Bugiel: Czy od dziecka wiedział Ksiądz, że zostanie Kapłanem?

Ksiądz Piłat:  Nie wiedziałem, ale od dziecka  miałem zamiłowanie do spraw religijnych. Byłem ministrantem dość gorliwym i często myślałem o tym, żeby zostać Księdzem, ale nigdy nie byłem pewny, czy nim zostanę.

Daniela Bugiel: Jak zatem doszło do tego, że został Ksiądz Kapłanem?

Ksiądz Piłat: Otóż było tak, że do mojej miejscowości rodzinnej przyjechał w odwiedziny do swojej krewnej ksiądz – salezjanin, który wcześniej pracował w Ziemi Świętej i podczas spotkania z ministrantami  po Mszy św. podczas, której służyliśmy on się zapytał: No chłopcy, w której klasie wy jesteście. A my odpowiadamy: W szóstej i siódmej. Po czym on się pyta: A wy z siódmej klasy gdzie się wybieracie? Odpowiedzieliśmy: Jeszcze nie wiemy, bo szkół za dużo nie ma. Na to ksiądz: Może poszlibyście do szkoły do Marszałek? Jest to pomiędzy Wrocławiem, a Poznaniem. Ja tam uczę języka angielskiego i religii. Moglibyście tam przyjechać. Po dłuższych staraniach oraz przy pomocy Księdza Proboszcza pięciu chłopców wyjechało do tej szkoły. To było tzw. Małe Seminarium Towarzystwa Salezjańskiego i to było moje pierwsze zetknięcie ze Zgromadzeniem Salezjańskim. Tak rozpoczęła się moja droga do kapłaństwa.

Daniela Bugiel: Czym się Ksiądz interesuje?

Ksiądz Piłat: Interesuje mnie historia. Lubię oglądać filmy historyczne. Moją pasją jest czytanie książek oraz lektura Pisma Świętego. Nigdy nie interesowałem się sportem, ponieważ na jego uprawianie nie pozwalało mi słabe serce.

Daniela Bugiel: Posiada Ksiądz bogate doświadczenie związane z II wojna światową, czy miało to wpływ zainteresowanie historią?

Ksiądz Piłat: Tak. Działania wojenne, które zacząłem przeżywać jako czteroletni chłopiec (ponieważ urodziłem się w roku 1935), czas okupacji oraz okres wyzwolenia sprawiły, że zainteresowałem się historią i jest tak po dzień dzisiejszy. Szczególnie interesuję się właśnie okresem II wojny światowej i prowadzonymi wtedy działaniami partyzanckimi. Kiedy skończyła się wojna, to my chłopcy bawiliśmy się w wojsko. Mieliśmy drewniane karabiny i chodziliśmy po lesie.

Daniela Bugiel: W swojej posłudze kapłańskiej pełnił Ksiądz wiele funkcji, którą uważa Ksiądz za najtrudniejszą i dlaczego?

Ksiądz Piłat: Najtrudniejszą funkcją było dla mnie bycie rektorem seminarium salezjańskiego w Krakowie, ponieważ liczyło ono jednego roku aż 141 kleryków studiujących  filozofię i teologię, zatrudniało 30 wykładowców, a sam budynek seminarium był w rozbudowie. Były to najliczniejsze roczniki w dziejach tego seminarium. I to miało wpływ na to, że praca była bardzo trudna. Do moich obowiązków należały spotkania z klerykami,  prowadzenie wykładów oraz prowadzenie rozmów z władzami państwowymi. Ten okres był dla mnie trudny nie tylko dlatego, że było dużo pracy, ale dlatego, że była bardzo odpowiedzialna. Odpowiadało się za każdego kleryka i za jego przygotowanie. Trzeba było podejmować decyzję, czy ktoś może zostać księdzem, czy nie. To było duchowe formowanie ludzi, a nie tylko troska o ich materialne utrzymanie. Nikt nie był pewny, jak będą postępować w przyszłości, bo nie da się wybiegnąć w przyszłość i nikt nie znał ich do końca, bo nie można zajrzeć do wnętrza człowieka głębiej, niż on na to pozwoli

 Daniela Bugiel: Co Ksiądz najmilej wspomina z okresu, kiedy był rektorem seminarium?

Ksiądz Piłat: Miło wspominam wykłady. Byłem wykładowcą teologii moralnej,
a jest to przedmiot bardzo ciekawy, który naucza o sakramentach świętych, przykazaniach.
Przygotowując się do wykładów, pisząc skrypt używałem do tego maszyny do pisania.
I ten okres prowadzenia wykładów wspominam bardzo dobrze.
Kiedy z seminarium odchodziłem to byłem zdziwiony, kiedy jeden  kleryk z seminarium wołał:
Księże Piłacie, wróć! Księże Piłacie, wróć ! Księże Piłacie, wróć!
Lubiłem prowadzić konferencje. Na nich pozwalałem zabrać głos obecnym.
Nie chciałem, aby były monotonne i schematyczne.

Daniela Bugiel: Od wielu lat uczy Ksiądz języka łacińskiego w nowicjacie salezjańskim. Czy młodzi kandydaci do życia zakonnego chętnie uczą się tego języka?

Ksiądz Piłat: W tym roku są nowicjusze, którzy chętnie się uczą. Dobrze mi się z nimi współpracuje i robią duże postępy. Zauważyłem, że z każdym rokiem nauka języka łacińskiego jest coraz trudniejsza. Do nowicjatu przychodzą w dużej mierze ludzie po szkołach technicznych, którzy znają nowinki techniczne, sprawnie poruszają się w internecie, ale posiadają małą wiedzę humanistyczną. Owszem znają języki nowożytne: angielski, niemiecki, ale chęci do nauki języka łacińskiego nie mają. (uśmiech)

Ks. Piłat2

Daniela Bugiel: A z czym najwięcej trudności mają młodzi ludzie przy nauce tego języka?

Ksiądz Piłat: Trudności wynikają z bardzo słabej znajomości podstaw gramatyki języka polskiego, z braków, jakie wynieśli ze szkół średnich. Nie rozróżniają przypadków, nie wiedzą, co to jest koniugacja czy deklinacja. Dlatego naukę łaciny trzeba zaczynać od zapoznania z podstawowymi regułami gramatycznymi języka polskiego.

Daniela Bugiel: Jakim Ksiądz jest nauczycielem?

Ksiądz Piłat: Jestem nauczycielem starej daty. Nie zwracam uwagi na szczegóły; nie oceniam za ich znajomość. Staram się oceniać na podstawie całości materiału. Od samego początku, gdy wykładałem w seminarium, starałem się wyciągnąć ocenę średnią. Kiedy np. robię klasówki, to każde zdanie oceniane jest osobno, potem wyciągam średnią z tych ocen. Tak samo, jeżeli chodzi o ustne pytania: zwracam uwagę na znajomość całego materiału, nawet wtedy, gdy ktoś nie pamięta jakiegoś szczegółu.

Daniela Bugiel: Posiada Ksiądz dwa licencjaty. Na studiach kościelnych licencjat to tytuł, jaki jest nadawany po zdobyciu magisterium, a przed doktoratem. Z jakiej dziedziny otrzymał Ksiądz tytuł licencjata?

Ksiądz Piłat: Pierwszy – z teologii moralnej na KUL-u, drugi – z teologii życia wewnętrznego, czyli ascetyki, na dwuletnich studiach w Warszawie.

Daniela Bugiel: Dlaczego nie podjął Ksiądz studiów doktoranckich?

Ksiądz Piłat: Po ukończeniu studiów licencjackich w Warszawie zostałem kierownikiem studiów w Krakowie i pełniłem tę funkcję przez 2 lata. Po tych dwóch latach zostałem mianowany wikariuszem inspektora i byłem nim 11 lat. Nadmiar obowiązków spowodował, że nie miałem możliwości kontynuowania studiów doktoranckich. Kiedy pewnego razu spotkałem mojego profesora z teologii moralnej, powiedział mi: Proszę Księdza, kiedy Ksiądz będzie ten doktorat robił? Ja mu odpowiedziałem: Księże Profesorze pełnię taką funkcję, że nie dam rady, ale kiedy skończę tę funkcję, to zacznę robić doktorat. Na co profesor odpowiedział: Ale mnie już wtedy na KUL-u nie będzie.

Daniela Bugiel: Kiedy pełnił Ksiądz funkcję Skarbnika Polskiego Towarzystwa Teologicznego w Krakowie, do Towarzystwa tego należał m.in. Kard. Karol Wojtyła. Czy miał Ksiądz okazję spotkać się z Kardynałem?

Ksiądz Piłat: Wiele razy. (uśmiech)Skarbnikiem byłem przez 11 lat. Towarzystwo było podzielone na sekcje: teologii moralnej, teologii dogmatycznej, Pisma Świętego, historii Kościoła, Ksiądz Kardynał brał udział w spotkaniach sekcji, zebraniach plenarnych. Ponieważ jako skarbnik należałem do zarządu (w skład zarządu wchodził prezes, wiceprezes, sekretarz i skarbnik) i miałem okazję częściej bywać u ks. Kardynała , gdzie były przedstawiane sprawy związane z Towarzystwem. Kiedy Kard. Karol Wojtyła przyjechał do Polski już jako Papież Jan Paweł II, to cały zarząd oraz przewodniczący poszczególnych sekcji mieliśmy spotkanie z Ojcem Świętym przy ul. Franciszkańskiej w Krakowie.

Daniela Bugiel: Jak wspomina Ksiądz te spotkania?

Ksiądz Piłat: Były to spotkania bardzo rzeczowe. Z Kardynałem spotykałem się również jako rektor seminarium przy składaniu różnych dokumentów przed święceniami. Najpierw dokumenty te należało przedstawić Księdzu Kardynałowi, a dopiero wtedy wskazywał on biskupa, który będzie udzielał święceń. Spotkań tych było wiele.  Bardzo często Ksiądz Kardynał przyjmował tylko w prostej sutannie, bez oznak biskupich.

 Daniela Bugiel: Co Ksiądz czuł kiedy Kard. Karol Wojtyła został wybrany Papieżem?

Ksiądz Piłat: To był szok, ale w takim dobrym, pozytywnym znaczeniu. Ja wtedy przebywałem w Perugii na kursie języka włoskiego, na uniwersytecie dla obcokrajowców. Studiowało nas tam wtedy około 700 osób. Wśród nich było 7 Polaków. Po ogłoszeniu wyboru byliśmy na tym uniwersytecie wprost ubóstwiani. W kawiarni dostawaliśmy kawę za darmo i mówiono do nas: Wy jesteście Polacy. Telewizja przyjeżdżała do nas robić wywiady. Zorganizowaliśmy wyjazd na audiencję, na inaugurację pontyfikatu w dniu 22 października. Przyjechały dwa autobusy ludzi i to była inicjatywa nas, Polaków.

Daniela Bugiel: Posiada Ksiądz duży zbiór informacji o Papieżu?

Ksiądz Piłat: Mam wiele książek o Papieżu. Wszystkie książki z jego wizyt papieskich. Mam dużo fotografii i jest to dla mnie ogromnie ważne. Trzymam to również po to, aby kiedyś po mojej śmierci otrzymała to moja rodzina, gdyż po wielu latach będzie to kolekcja na wagę złota, bo tak, jak każde dzieło, tak i to będzie miało wartość dopiero po latach.

Daniela Bugiel: Jakie to jest uczucie być na jednej pocztówce z Janem Pawłem II?

Ksiądz Piłat: Na początku nie wiedziałem, że jestem z Papieżem na pocztówce, lecz kiedy ją ujrzałem to bardzo się zdziwiłem, a zarazem ucieszyłem i cieszę się po dzień dzisiejszy, bo to jest ewenement. Kiedyś ktoś mi powiedział: Proszę Księdza, Ksiądz stał się sławny przez tę pocztówkę. Natej widokówce jest jeszcze drugi ksiądz , ale on ma twarz zasłoniętą i stoi zwrócony bokiem. Dla mnie to jest ogromna radość i zaszczyt.

Daniela Bugiel: Był Ksiądz również opisany w gazecie, kiedy Jan Paweł II rozpoznał Księdza w tłumie podczas jednej z audiencji we Włoszech.

Ksiądz Piłat: Byłem wtedy we Włoszech na kursie formacyjnym, który trwał 4 miesiące i byliśmy na audiencji. Było nas około 80 salezjanów z całego świata.  Kiedy Ojciec Święty podszedł i poznał mnie wyciągnął rękę i powiedział: O, Ksiądz Piłat .Jak idzie? Dla moich kolegów było to zdziwienie niesamowite, ale byli ciekawi, co Papież mi powiedział i kiedy pytali się, co mi Papież powiedział, ja im odpowiedziałem: Ucz się  dobrze włoskiego, bo będę Cię potrzebował. Księża w to uwierzyli, donieśli o tym zdarzeniu Księdzu Generałowi. (uśmiech) To jest dla mnie bardzo miłe wspomnienie.

Daniela Bugiel: Papież Jan Paweł II w kwietniu zostanie ogłoszony świętym. Jakie towarzyszą Księdzu uczucia w związku z tymi uroczystościami?

Ksiądz Piłat: W tym czasie będę w swoich stronach rodzinnych, ponieważ 26 kwietnia, czyli dzień przed kanonizacją, mam błogosławić związek małżeński mojej kuzynki. Relację z uroczystości będę oglądał w telewizji, podobnie jak uroczystości beatyfikacyjne, które oglądałem jako dyrektor domu zakonnego w Częstochowie wspólnie ze współbraćmi. Wtedy, w momencie ogłoszenia Papieża błogosławionym, czuliśmy się wszyscy, jak jedna  naturalna rodzina.

Daniela Bugiel: Nie dawno Polskę nawiedziły relikwie św. Jana Bosko. I temu spotkaniu towarzyszyły ogromne uczucia, mimo że świętego nie znało się osobiście. Cóż dopiero powiedzieć o tych uczuciach, gdy świętego można było poznać osobiście.

Ksiądz Piłat: Nigdy nie myślałem, że mam tak bliskiego znajomego, który kiedyś zostanie ogłoszony świętym. Przecież tyle razy się spotykaliśmy. On udzielał mi tzw. pierwszej tonsury. Kiedyś, jeszcze przed Soborem Watykańskim II była tzw. tonsura, która polegała na tym, że biskup wycinał na głowie przy skórze włosy. Potem fryzjer wycinał z włosów kółko na głowie. W tamtych czasach księża i klerycy musieli nosić takie kółka na głowie.

Daniela Bugiel: Najbliższym współpracownikiem Papieża był Kard. Stanisław Dziwisz. Czy miał Ksiądz okazję poznać Kardynała?

Ksiądz Piłat: Za każdym razem kiedy szło się do Kard. Wojtyły, pierwszą osobą, którą się spotykało był Ksiądz Stasiu Dziwisz. Był to młodziutki ksiądz, bardzo cichy, spokojny,  pokorny i on zawsze przyjmował interesantów. Bardzo ceniłem u niego te cechy .

Daniela Bugiel: A jakie to jest uczucie oglądać filmy o Papieżu Janie Pawle II?

Ksiądz Piłat:  Miałem szczęście być na święceniach biskupich Karola Wojtyły. Wtedy całe nasze seminarium brało udział w uroczystościach, które odbywały się w katedrze. Na filmie pokazano, jak późniejszy kardynał, a następnie papież leży krzyżem. Byłem świadkiem tego.

Daniela Bugiel: Obchodził Ksiądz pięćdziesięciolecie kapłaństwa. Jak Ksiądz podsumuje czas swojej posługi kapłańskiej?

Ks. Piłat3

Ksiądz Piłat: Jestem wdzięczny Panu Bogu, że prowadził mnie przez te 50 lat. Bo wydaje mi się, że na wszystkich stanowiskach, na których byłem, wywiązałem się z obowiązków dość dobrze. Kiedy zostałem inspektorem, moim zadaniem było zorganizowanie nowej inspektorii (prowincji), budowa domu inspektorialnego. Dzięki Bogu wszystko udało się doprowadzić do końca. I dziękuję Panu Bogu, że wytrwałem. Nigdy nie żałowałem swojej decyzji by zostać księdzem i salezjaninem. Podczas stanu wojennego, kiedy jechałem na uroczystości czy wizytacje domów salezjańskich, musiałem mieć przepustki, byłem często kontrolowany. Wszystko przetrwałem. I nigdy nie było dnia żebym się wahał,  czy dobrze wybrałem i czy dobrze czynię. Ten okres 50 lat bardzo dobrze wspominam i bardzo się cieszę, że tak go przeżyłem.

Daniela Bugiel: Mieszka Ksiądz obecnie w Kopcu. Jak się Ksiądz tutaj czuje?

Ksiądz Piłat: Czuję się bardzo dobrze. Nie mam żadnej funkcji przełożonego i dzięki temu mam spokojną głowę. Nie musze przejmować się finansami, ani innymi sprawami, które wiążą się z funkcją przełożonego. Wokół mamy piękny teren.

Daniela Bugiel: Jest Ksiądz lubianą i cenioną osobą. Jak Ksiądz to robi?

Ksiądz Piłat: Okazuje się (i jest to bardzo ważna zasada), że ludzie nie potrzebują nadzwyczajnych zalet od księdza, od proboszcza, ale tylko tego, żeby był on ludzki i potrafił wczuć się w ich sytuację, tę smutną czy radosną, żeby potrafił z nimi to przeżywać.

Daniela Bugiel: Czego można Księdzu życzyć na dalsze lata posługi kapłańskiej?

Ksiądz Piłat: Zdrowia  takiego, abym jak najdłużej mógł pracować z woli Bożej i tego żeby moja śmierć, bo z tym muszę się liczyć, była taka, abym nie sprawiał nikomu żadnych problemów, czyli żeby odbyło się to jak najspokojniej.

Daniela Bugiel: Dziękuję Księdzu za rozmowę