Przygotowywałem niedawno spotkanie dla kandydatów do Bierzmowania. Chcę podzielić się w tym wpisie kilkoma myślami.

Wiara chrześcijańska, budowana w głównej mierze na wydarzeniu Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa oraz Jego słowach i czynach, jest swego rodzaju „oczami”, dzięki którym możemy dostrzegać i rozpoznawać świat duchowy. I tak jak oczy mogą być chore nie pozwalając na dokładne widzenia świata materialnego wokół nas, tak i wiara może być „uszkodzona”, wskutek czego człowiek nie widzi świata duchowego, niematerialnego wprawdzie ale możliwego do rozpoznania przez człowieka.

Bóg, w którego wierzymy my chrześcijanie, jest Stworzycielem świata materialnego i duchowego. Świat istot duchowych nie jest tak oczywisty jak ten materialny. Ci, którzy mają sprawniejsze „oczy wiary” i rozpoznają go dokładniej, powinni wspomagać tych, którzy nie dostrzegają zagrożeń pochodzących ze świata istot duchowych. Jeśli masz dar wiary i widzisz więcej, stań się przewodnikiem tych, którzy widzą mniej.

Komercyjny produkt, który od pewnego czasu próbuje się sprzedawać na przełomie października i listopada (Halloween), zawiera w sobie treść, która jest właśnie dla znacznej części ludzi niedostrzegalna. Ale przecież nie znaczy to, że nie jest realna.

Rozrywka + Biznes – to jeden z kluczy do zrozumienia zjawiska Halloween. Upraszczając nieco sprawę, Ameryka umiejętnie sprzedaje towar z Europy, ściągając z celtyckich terenów wyrób w gruncie rzeczy natury duchowej. Faktycznie Halloween można potraktować tylko jako zabawę, nowość kulturową, propozycję mającą zastąpić chrześcijańskie święto zbawienia. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej propozycji znajduje się treść duchowa. Wędrując do jej źródeł, natrafiamy na religijne rytuały druidów. Rytuały kontynuowane od wieków przez tych, którzy chcą mieć kontakt z demonami. Wystarczy spojrzeć na „prawdy wiary” wyznawców Kościoła Szatana, aby o tym się przekonać.

Obraz Michała Archanioła w kościele we Wrocławiu

Obraz Michała Archanioła w kościele we Wrocławiu

Gdy miliony ludzi na świecie będzie się BAWIĆ W HALLOWEEN, w wielu miejscach na świecie czciciele Szatana będą odprawiać rytuały, prosząc, by tych bawiących się dotknęła również obecność demonów. Noc Halloween to podstawowe święto dla tych wyznawów. Oni się nie bawią, oni się „modlą”. Z pewnością w Polsce takie miejsca „modlitwy” też się niestety znajdują.

Zło wchodzi w życie człowieka stopniowo. Zawsze tak było. Modelowy opis pierwszego „dialogu z pokusą” odnajdujemy w biblijnym opowiadaniu o wężu na drzewie poznania dobra i zła. Od wieków ten dialog toczy się według tego schematu. Dziś również. Zło musi się zamaskować, ukryć w czymś, bo inaczej człowiek nie sięgnie po nie. „Zakazany owoc” rajski okazał się „rozkoszą dla oczu, dobry do zjedzenia, i nadający się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6)

Roztropność jest wielce poszukiwanym darem na przełomie października i listopada. Roztropność, która pozwala rozpoznać zło ukradkiem wchodzące w życie człowieka. Dla demonów jest obojętne czy to będzie za pomocą zabawy i biznesu czy świadomych religijnych rutuałów.

I już zupełnie na koniec. Pojawiające się od niedawna kontrpropozycje dla Halloween, takie jak Holy Wins czy Korowody Świętych są czymś właściwym i potrzebnym. Ale niech nie znika nam z oczu podstawowa sprawa. Ta noc przełomu, w której wzmaga się „modlitwa” satanistów, wymaga zwiększonej dawki modlitwy chrześcijan. Jeśli masz sprawne „oczy wiary”, to może zamiast bawić się w Halloween czy Holy Wins, wznieś modlitwę do Boga, prosząc Go, aby uchronił tych, którzy nieroztropnie pozwalają Złemu przybliżyć się do nich.

Karol Kliszcz