PROFESJONALNY WYCHOWAWCA SALEZJAŃSKI

Na wstępie przepraszam, że pozwalam sobie na osobistą refleksję na portalu, który służy głównie ogólnym informacjom z naszych lokalnych placówek salezjańskich. Jednakże dwa wydarzenia (a właściwie nawet trzy) zbiegły się w jednym czasie i mocno zdominowały moje myśli. A ponieważ dotyczą one NASZEJ SALEZJAŃSKIEJ RODZINY dlatego zdecydowałem się napisać tu kilka zdań.
Jadąc w piątek wieczorem z księdzem Mirkiem do Tarnowskich Gór na kolejną edycję Szkoły Animatora Salezjańskiego powiedziałem w pewnej chwili do niego, że zaraz po SAS-ie jadę do Lubina i chcę iść odwiedzić ciężko chorego pana Piotra Stefaniaka, nauczyciela historii w naszym lubińskim liceum. Chciałem m.in. opowiedzieć mu o mojej nowej przeprowadzce, tym razem do stolicy Wielkopolski – Poznania. Następnego dnia rano obudził mnie sms: „Dziś rano zmarł Piotr Stefaniak”. Pierwszy dzień wakacji. Początek Szkoły Animatora Salezjańskiego.

PS2
Po co organizujemy to niemal tygodniowe spotkanie? Ponieważ chcemy mieć w naszych lokalnych oratoriach dobrych wychowawców wywodzących się spośród młodzieży. Nie chcemy, aby zajęcia oratoryjne były spontanem „łapu-capu”, lecz by były przemyślanym i celowym działaniem. A do tego potrzebne są wiedza i umiejętności. I je właśnie staramy się przekazywać kolejnym zastępom animatorów pod okiem doświadczonych wychowawców. Szkoła Animatora Salezjańskiego to środowisko kształtowania młodych ludzi w dziedzinie wychowania.
A początek tegorocznego SAS-u zbiegł się ze śmiercią wspaniałego nauczyciela i wychowawcy – pana Piotra. Mogę powiedzieć, że dobrze się znaliśmy. Niejedną godzinę przegadaliśmy na różne tematy. Miałem szczęście przez 8 lat pracować z nim w liceum salezjańskim w Lubinie, przyglądając się na początku mojej wędrówki przez edukację jego stylowi pracy z młodzieżą. W jakiejś mierze to, jakim ja dziś jestem nauczycielem i wychowawcą, pochodzi od niego. Piotr bardzo dobrze rozumiał zamysł księdza Bosko, że wychowanie młodych to kształtowanie „uczciwych obywateli i dobrych chrześcijan”. Sam był tego pięknym przykładem. Warto w tym miejscu dodać, że Piotr stał u początków organizacji i działalności liceum salezjańskiego w Lubinie.

DSAle ten jubileuszowy rok urodzin Księdza Bosko (1815-1888) naznaczony został nieco wcześniej również PRZEDWCZESNĄ śmiercią wspaniałej salezjańskiej wychowawczyni – siostry Danuty Świerczyńskiej, salezjanki. Nie mogę powiedzieć, że osobiście dobrze znałem siostrę Danutę, ale spokojnie mogę przyznać, że paradoksalnie poznaję ją po jej śmierci. Słuchając wspomnień osób, które ją dobrze znały, uświadamiam sobie, że była pięknym przykładem wychowawczyni inspirującym wielu ludzi do rzetelnej pracy nad własnym rozwojem.
Spoglądając na zdjęcia Piotra i siostry Danuty słyszę słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelii: „Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro (…). Bo z obfitości serca mówią jego usta”.
Na koniec chcę powiedzieć w tonie nieco humorystycznym, że Ksiądz Bosko najwidoczniej szykuje jakąś inicjatywę w wieczności w tym Roku Jubileuszowym i kompletuje skład niezłych wychowawców wokół siebie, skoro Bóg powołał do siebie Piotra i siostrę Danutę. A nam pozostaje tu na ziemi solidnie przyłożyć się do zajęć podczas Szkoły Animatora Salezjańskiego, by na ich miejsce pojawili się kolejni nietuzinkowi wychowawcy/wychowawczynie na wzór św. Jana Bosko. Bo temu właśnie ma służyć SAS – aby zaszczepić przynajmniej w niektórych młodych sercach pragnienie bycia profesjonalnym wychowawcą salezjańskim.

Karol Kliszcz SDB