Papież Franciszek wydał swoją kolejną encyklikę (czyli właściwie napisał list!). Nowy dokument zatytułowany „Laudato si'”, wzbudził, jak się można szybko zorientować, więcej emocji niż jego poprzednie dokumenty o wierze i ewangelizacji. Dlaczego tak się stało? Prawdopodobnie dlatego, że już sama NIEOFICJALNA filmowa zapowiedź treści dokumentu, która powstała w Ameryce była, delikatnie mówiąc, niecodzienna…

Drugi powód takiego „pobudzenia” encykliką „Laudato si'” leży chyba w fakcie dużego zideologizowania poruszanych w niej niektórych kwestii. A dla wielu ludzi tematy na styku polityki i religii (teologii) są punktem zapalnym prowadzącycm nie tyle do sensownych dyskusji co raczej ostrej krytyki przeciwnych stanowisk.
   Ponadto, chyba można zaryzykować stwierdzenie, że tematyka ekologii była dotychczas „zawłaszczona” przez stronnictwa lewicujące. Co więcej, ekologami mienią się niekiedy ci, którzy nie o środowisko naturalne się troszczą, lecz używają argumentów ekologicznych w celu wyeliminowania konkurentów biznesowych. Może zatem papież chce mocniej wprowadzić (ponownie, bo to nie pierwszy papież, który wspomina o trosce o świat stworzony) refleksję o stworzeniu w nurt myślenia katolickiego? Nowa encyklika jest duchowym, religijnym spojrzeniem na pewne problemy z niewłaściwym wykorzystywaniem zasobów środowiska naturalnego. Do obecnych dotychczas języków: politycznego, ekonomicznego i naukowego, papież Franciszek próbuje wprowadzić do obiegu również język religijny tych spraw ekologicznych.

Fot. free-wallpaper.us

Biblijne zdanie: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28) narażone jest na niewłaściwe zrozumienie. Człowiek nie ma prawa w jakikolwiek sposób WYKORZYSTYWAĆ NATURY I STWORZEŃ. Wszystko zostało stworzone w celu doskonalenia się stworzenia. Jeśli zjadamy zwierzęta, to nie oznacza, że wolno nam bezkrytycznie traktować np. kurczaki jako „hodowane przedmioty” do wyrobu hamburgerów! W zamyśle Stwórcy-Boga mamy być MĄDRYMI ZARZĄDCAMI, a nie BEZLITOSNYMI DYKTATORAMI. Jesteśmy częścią stworzenia. Choć najdoskonalszą w zamyśle Stwórcy, to jednak nie wolno nam zachowywać się jako „stwórcy” i zmieniać pierwotnego zamysłu Bożego – doskonalenia wszystkich stworzeń.

Kilka zdań z encykliki:
81. Człowiek, choć jest również objęty procesami ewolucyjnymi, niesie ze sobą pewną nowość, której nie da się wyjaśnić przez ewolucję oraz inne systemy otwarte. Każdy z nas ma jakąś tożsamość osobistą, zdolną do wejścia w dialog z innymi i z samym Bogiem. Zdolność do refleksji, rozumowania, kreatywności, interpretacji, twórczości artystycznej i inne oryginalne możliwości ukazują pewną wyjątkowość, która wykracza poza dziedzinę fizyczną i biologiczną. Nowość jakościowa, jaką oznacza powstanie bytu osobowego w ramach materialnego wszechświata, zakłada bezpośrednie działanie Boga, szczególne powołanie do życia i do relacji jednego „Ty” z innym „ty”. Na podstawie relacji biblijnych uważamy osobę za podmiot, którego nigdy nie można redukować do kategorii przedmiotu.
82. Błędne byłoby jednak myślenie, że inne istoty żywe powinny być traktowane jako zwykłe przedmioty, podlegające arbitralnej dominacji człowieka. Kiedy proponuje się wizję przyrody wyłącznie jako przedmiotu korzyści i interesu, pociąga to za sobą również poważne konsekwencje dla społeczeństwa. Wizja umacniająca arbitralność najsilniejszych doprowadziła do ogromnych nierówności, niesprawiedliwości i przemocy wobec większości rodzaju ludzkiego, ponieważ zasoby stają się własnością tego, kto przybył pierwszy, albo tego, kto ma więcej władzy: zwycięzca bierze wszystko. Ideał harmonii, sprawiedliwości, braterstwa i pokoju, jaki proponuje Jezus, jest przeciwieństwem takiego modelu. Wyraził On to w odniesieniu do możnych swoich czasów: «Władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą» (Mt 20, 25-26).