tekst: Małgorzata Gajos
foto: Adrian Sroka SDB


Od 2 do 4 grudnia w Tarnowskich Górach miała miejsce kolejna Oratoriada. Liczba uczestników naprawdę zaskoczyła: było ok. 250 osób, m.in. z takich miast jak Poznań, Wrocław czy Sosnowiec, ale również z mniejszych miejscowości jak np. Twardogóra, Bukowice czy Kopiec.

Animatorzy z Salezjańskiego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego wraz z księżmi postanowili przybliżyć przybyłym gościom trochę „śląskiej godki”. Od identyfikatorów począwszy – uczestnicy przypisani byli do różnych grup, których nazwy zapisane były po śląsku.

img_9528
Oratoriada rozpoczęła się nabożeństwem przed Najświętszym Sakramentem, młodzież mogła przystąpić do sakramentu pokuty. Potem miał miejsce quiz z wiedzy kościelnej, którego pytania wcale nie były takie proste, ale animatorzy dzielnie się spisali. Nie zabrakło tańców, apelu, no i oczywiście słówka, które gościnnie wygłosił ks. Piotr Lorek. Zwrócił on uwagę na trzy ważne cechy, jakie powinien posiadać animator: nieobojętność na ludzi, poświęcenie dla innych, pomysłowość. – Życzę wam i cieszyłbym się, gdybyście właśnie w taki sposób potrafili pracować. Popatrzcie na swoich wychowawców, na swoich księży, siostry, czy te cechy dostrzegacie w nich. Powinniście, bo to są cechy wychowawcy, kogoś, kto bierze odpowiedzialność za innych i chce dać coś więcej. Niedoścignionym wzorem jest dla nas Jezus Chrystus, ale także ksiądz Bosko. Niech ta Oratoriada przyniesie w twoim sercu dobre owoce, byś nie powiedział po powrocie do domu, że było „tylko” fajnie – mówił ks. Piotr.

img_9500
Kolejny dzień rozpoczęły roraty, był czas na „kafyj” – czyli kawę, następnie konferencję o wierze wygłosił ks. Andrzej Gołębiewski. Zwrócił uwagę na to, by młodzi nie wstydzili się Jezusa. – Ty też możesz, a nawet musisz powiedzieć, że jesteś Jego świadkiem – mówił ks. Andrzej nawiązując do akcji „nie wstydzę się Jezusa”. Podkreślał, że każdy jest powołany do tego, by mówić o Jezusie. – Bóg was potrzebuje, jesteście wybrani – zwracał uwagę młodym na to, że ich życie i postawa mogą kogoś przyciągnąć do Chrystusa.
Nie zabrakło pracy w grupach. Młodzi mieli przygotować się do rozmowy z jedną z wylosowanych osób, m.in.: ateistą, uchodźcą, świadkiem Jehowy, deistą. A następnie na scenie przeprowadzić rozmowę z wcielającym się w kolejne role Michałem Grabowskim. Zadanie nie było łatwe, ale doświadczenie cenne. Nie zabrakło przy tym trochę śmiechu.
Oczywiście miały miejsce też warsztaty: muzyczne, medialne, taneczne, ceramiczne, robienia różańców, liturgiczne, teatralne i po raz pierwszy śląskie. Wieczorem odbyła się gra miejska, miały miejsce tańce na rynku i śpiewy.
Oskar Zgonina oprócz tego, że sam był uczestnikiem oratoriady, prowadził także warsztaty. To był dla niego bardzo dobry czas. – Oratoriada była wspaniale spędzonym czasem. Nie zabrakło modlitwy, refleksji i dobrej zabawy. Bardzo podobały mi się śląskie akcenty wplatane w przebieg Oratoriady. Razem z Klaudią Potempą prowadziłem warsztaty pt.: „Ślonsko Familijo” poświęcone śląskiej godce, tradycji i kulturze. Pojawiły się również elementy kulinarne – zaczęliśmy kawą i kołoczem, a skończyliśmy wodzionką. Byliśmy mile zaskoczeni aktywnym zaangażowaniem wszystkich uczestników. Temat budził w nich zainteresowanie, zadawali wiele pytań, dużo notowali. Śląsk już nigdy nie będzie się im kojarzył tylko z węglem. Dla nas była to świetna okazja, by opowiedzieć o naszym „hajmacie”.
Dla kl. Krystiana Sukiennika był to czas wielkiej radości z tego, że tylu młodych ludzi chciało dzielić się swoją wiarą i osobowością z innymi. – Na tym właśnie polega oratoriada: jest spotkaniem animatorów naszych salezjańskich oratoriów, aby mogli się zintegrować, wymienić doświadczenia pracy w oratorium, wspólnie modlić się i bawić oraz formować. To było naprawdę piękne spotkanie! – podkreśla.
Magda Miller najbardziej czekała na warsztaty śląskie. Nie kryła entuzjazmu z możliwości wzięcia w nich udziału. – Najbardziej podoba mi się to, że jesteśmy na śląsku. Jestem przeszczęśliwa, że zapisałam się na warsztaty śląskie – opowiada ze śmiechem – Przyjechałam tutaj też po to, by poczuć bliskość Pana Boga. Jest parę rzeczy, które chciałabym, by zostały rozwiązane w moim życiu dzięki Niemu i przez Niego, by mi podpowiedział, co mam robić. Chciałam się spotkać z ludźmi, których znam, a których widuję niekiedy raz na rok.
Oratoriada zakończyła się niedzielną Eucharystią. Patrząc na zebraną młodzież, można stwierdzić, że oni chcieli rozmawiać o „Ponboczku” i wykorzystali w pełni „śląski” czas.