ks. Robert Gajewski SDB


Nie zważając na mrozy, lody i wrodzone lenistwo młodzi ludzie z Lubina przekroczyli kolejny raz granicę strefy komfortu i wzięli udział w niełatwym szkoleniu proobronnym zorganizowanym przez Salezjańską Grupę „Wilki”. Trwało ono 5 dni. Wzięło w nim udział 25 osób.


Uczestnicy szkolenia to młodzież obojga płci, w wieku gimnazjalno-licealnym, skupiona na co dzień w Grupie. Kadrę instruktorską stanowili: Krzysztof Kołakowski i Zbigniew Łuszczyński ze Stowarzyszenia Proobronnego „Tarcza”, Tadeusz Dubicki szef Akademii Obrony „Saggitta” i ks. Robert Gajewski SDB szef „Wilków”.  Szkolenie trwało do 13 do 17 lutego. Dzień szkoleniowy składał się z dwóch bloków: dziennego od 10:00 do 15:00 i wieczornego od 19:00 do 21:00.
Poniedziałek, 13 lutego, „blok dzienny” to szkolenie z KravMagi czyli umiejętności samoobrony opracowanej i stosowanej przez armię izraelską. Wieczorem: Msza i spotkanie w Oratorium. Tam z kolei modlitwy, wspólna kolacja i pierwszy odcinek wspaniałego filmu „Odważni” po nim dyskusja i „czas dla brata i siostry”. Tak upłyną dzień i wieczór pierwszego dnia.
Drugiego dnia pojechaliśmy do lasu nieopodal lubińskiego lotniska. Rozpoczęliśmy szkolenie z podstaw taktyki zielonej: reakcja na kontakt, działanie w zespołach ogniowych, flankowanie, zrywanie kontaktu, znaki niewerbalne, szyki patrolowe. To dla początkujących. Obeznani z tymi tematami doskonalili w tym czasie „nawigację”. Potem wszyscy ruszyliśmy w tzw. „szyku ubezpieczonym” trzema sekcjami na „Zwiad”. Naszym najgroźniejszym przeciwnikiem okazał się lód, który pokrył drogi. Powalał na ziemię, zadając dotkliwe siniaki i ujmując dumy  „groźnym wojakom”. Wieczorem powtórzyliśmy sekwencję dnia poprzedniego, przewijając film 20 minut dalej.
Trzeci dzień, wybraliśmy się na stary staw osadowy, tam gdzie kiedyś był Gilów. Przeszliśmy szkolenie z „działań w nieznanym terenie leśnym”: realizacja zadań bojowych w grupach, taktyczne przemieszczanie się pododdziałów, prowadzenie działań rozpoznawczych, dywersyjnych i opóźniających. Nowością wieczoru, była radosna nauka pieśni religijnych i wojskowych.
Czwarty dzień. Piękna słoneczna pogoda, temperatura na lekkim minusie. Na terenie starego Zalewu Małomickiego ćwiczyliśmy pierwszy etap TCCC czyli procedury ratownicze w warunkach ostrzału przeciwnika: reakcja na kontakt, działania w zespołach 2 osobowych buddy team, pomoc rannym, segregacja rannych, reorganizacja struktury oddziału wg. obrażeń rannych i decyzji dowódcy. Brzmi dumnie i tak było: fachowo i radośnie. Wieczorem, oprócz tego co zwykle nasi instruktorzy poprowadzili dla nas teoretyczny kurs strategii pola walki.
Piątek, szkolenie z ochrony i rozpoznania obiektów: ochrona obiektów infrastrukturalnych o znaczeniu strategicznym, rozpoznanie i obserwacja obiektów na terenie kontrolowanym przez przeciwnika, sporządzanie planu taktycznego celem przeprowadzenia uderzenia na obiekt,  działania dywersyjne.  Podzieleni byliśmy na trzy sekcje: jedna próbowała podejść niepostrzeżenie pod rurociąg, założyć atrapy ładunków wybuchowych i „wysadzić” go. Dwie kolejne sekcje miały upilnować rurociągu. Jedna z nich patrolowała teren, druga stanowiła „siły szybkiego reagowania” grzejąc się nieopodal przy ognisku. Po wysadzeniu rurociągu lub „wybiciu dywersantów” następowała zmiana ról w sekcjach. Nauka i zabawa była wyborna. Zaangażowanie, a potem zmęczenie uczestników maksymalne.

Ktoś zapyta „I po co to wszystko?”, „Czy salezjanie powinni się czymś takim zajmować?”, „Czy nie lepiej zabrać młodzież do kościoła na modlitwy?”. Otóż odpowiem tak: byliśmy codziennie w kościele i na modlitwach, nawet dłuższych niż zwykłe. Rozmawialiśmy każdego wieczoru o zasadach, wartościach i Bogu. Nie robimy z młodych ludzi żołnierzy, ani nie tworzymy „bojówek Macierewicza” 😉 Staramy się pomóc młodzieży oderwać się od komputera i „grzechów młodości”. Proponujemy konkretną naukę zaradności, umiejętności proobronnych i aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. Stwarzamy możliwość doświadczenia zdrowej męskiej wspólnoty, między dorastającymi chłopakami, a dojrzałymi mężczyznami z kadry. Młodszych uczy to męstwa, starszych ojcostwa. Widzę też, jak ta grupa pomaga ludziom dojrzewać, rozwijać się, spotykać człowieka, Boga i Kościół Katolicki. Dlatego już planujemy kolejne wydarzenia tego typu. Chętnych do współpracy lub uczestnictwa zapraszamy!