Rowerówka BWS” – brzmi dość zwyczajnie, ot wyjazd rowerowy. Kiedy pozna się rozwinięcie skrótu BWS (Byli Wychowankowie Salezjańscy), zaczyna brzmieć ciekawiej – może nie chodzi tylko o jazdę na rowerze z miejsca w miejsce?

W trakcie codziennego zabiegania pielęgnowanie życia duchowego jest wymagającym zadaniem. Nawet w czasie modlitwy świadomość obowiązków i spraw bieżących często utrudnia odpowiednie skupienie. Nasz wyjazd na Warmię i Mazury w dniach 15-20 września okazał się doskonałą odskocznią od tych trudności.

Do Ostródy każdy z nas przyjechał zaprzątnięty własnymi sprawami i wspomnieniami z wakacji. Stan ten jednak nie trwał długo. Po krótkiej, rowerowej rozgrzewce po mieście, Mszą Św. rozpoczęliśmy prawdziwą, duchową podróż, która miała potrwać sześć dni. Sześć dni codziennej Mszy Św., rozważań Pisma Św., modlitwy różańcowej, trzy odwiedzone sanktuaria, 300 km na rowerach i wiele niezapomnianych przeżyć.

Nasza droga zaczęła się bardzo przyjemnie. W pięknej pogodzie odwiedziliśmy sanktuarium w Gietrzwałdzie, w którym tydzień wcześniej świętowano 140-lecie objawień Maryjnych. Tłumy pielgrzymów podkreślały wyjątkowość tego miejsca, gdzie po Mszy Św. oddaliśmy się rozważaniom Pisma Św., by następnie ruszyć do stolicy Warmii i Mazur – Olsztyna. Niedzielę rozpoczęliśmy Mszą Św. w salezjańskiej parafii św. Wawrzyńca, a zakończyliśmy we wsi Warpuny, gdzie nad malowniczym jeziorem zmówiliśmy wspólnie różaniec. Powoli docierała do nas świadomość, że po dwóch dniach walki co najwyżej z bólem mięśni przyjdzie nam zmierzyć się również z warunkami pogodowymi.

A te – na trasie Święta Lipka–Stoczek Klasztorny – do łatwych nie należały. Zacinający deszcz i silny wiatr sprawiały, że kurtki i reklamówki na butach w wielu przypadkach skapitulowały.

Jest w tym pewien paradoks, że w wirze codziennych obowiązków i przyjemności łatwo stracić z oczu Boga. Tymczasem wysiłek fizyczny i walka z własnymi słabościami bardzo prosto kierują nasze myśli ku Niemu. Ostatecznie po szczęśliwym dotarciu do celu każdy z nas mógł z ulgą ofiarować swój trud w intencjach, z którymi jechał. Koncert organowy w sanktuarium w Świętej Lipce odsłuchany w przemokniętych ubraniach podniósł nas nieco na sercu, ale to gościnność Sióstr Katarzynek z Bisztynka, gdy po 60 km przyjęły nas na ciepłą herbatę sprawiła, że ten etap będziemy wspominać naprawdę wyjątkowo.

Ostatni dzień w trasie wyglądał jak nagroda za wytrwałość w pielgrzymowaniu. Rozpoczęliśmy go Mszą Św. w sanktuarium w Stoczku Klasztornym i zwiedzaniem celi Kardynała Wyszyńskiego. Odwiedziliśmy również piękny zamek w Lidzbarku Warmińskim. Mimo przejechania blisko 100 km pogoda i widoki, które nam towarzyszyły, pozwalały zapomnieć o przebytych trudnościach. W ten sposób po czterech dniach rowerowej podróży odmienieni doświadczeniem Boga i wysiłku włożonego w podróż, dotarliśmy do Ostródy. Następnego dnia, po ostatniej Eucharystii na naszej wyprawie rozjechaliśmy się do domów.

Po czerwcowym spotkaniu absolwentów Szkoły Animatora Salezjańskiego, to jedna z pierwszych inicjatyw ożywienia gałęzi Rodziny Salezjańskiej, którą są Byli Wychowankowie Salezjańscy.                                                      

Szymon Sarna – absolwent szkoły salezjańskiej