Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni… ­To w końcu jak to jest? Smutek daje nam szczęście? To nie jest błogosławieństwo oznaczające, że jeżeli zrobiło Ci się smutno, bo coś ci się tam w życiu wydarzyło (i nie mamy tu na myśli tego, że Twoje zdjęcie polubiło 100, a nie 105 osób…), co Cię nie napawa radością… to, to błogosławieństwo nie jest o tym. Cała tradycja chrześcijaństwa widziała w tym błogosławieństwie smutek, który się bierze z jednego powodu – z grzechu. Ot, i to jest sens wyzwania na ten miesiąc – miłosierdzie względem smutnych!

Ale do rzeczy. Na początku ustalmy sobie jedną ważną kwestię. Nie jest tak, że w istocie chrześcijaństwa jest to, by wybierać i szukać dróg smutku, zgorzknienia, nieszczęścia. Nie chodzi o to, by budzić się każdego rana i myśleć od razu o tym, na co można narzekać! To jest bardzo słabe! Przecież serce prawdziwego chrześcijanina powinna wypełniać radość wynikająca ze spotkania z Jezusem, z Jego miłości względem nas. I to jest właściwa optyka chrześcijanina.  Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość.

Zaraz, zaraz, odradzać się można z jakiejś śmierci, prawda? Tak! I tu przechodzimy do bardzo ważnej kwestii. Smutek to tajemnica. Jeśli się smucisz, to znaczy, że masz sumienie!  Tego, że radość i smutek mogą w nas współistnieć, uczymy się od Jezusa. Na krzyżu nasz Pan rzeczywiście smuci się, i to najczarniejszym możliwym smutkiem, ale jednocześnie jest doskonale szczęśliwy – i jako Bóg, i jako człowiek – trwa bowiem nieustannie w komunii miłości z Ojcem i Duchem Świętym. Chwytasz to?

Wyzwanie na maj – MIŁOSIERDZIE WZGLĘDEM SMUTNYCH!

O co w tym chodzi? Powiedzieliśmy już sobie o jaki smutek nam chodzi. Choć smutek może być dobry (smutek z powodu grzechu, cierpienia, niesprawiedliwości), może mieć odkupieńczy sens, to nikt nie powinien być ze swoim smutkiem sam. Jezus, który niewątpliwie miał słuszne powody do smutku, prosił uczniów, by mu towarzyszyli. Przecież prawdziwie miłosierni są Ci, którzy potrafią niejako nieść wspólnie smutek i cierpienie innych.

Obraz2

Dlaczego mamy to robić? Łatwo być człowiekiem radosnym, gdy wszystko idzie po mojej myśli, gdy osiągam sukcesy, gdy inni mnie chwalą. Nawet jeśli jest się na bakier z Bogiem. Gdy klęska nadchodzi za klęską, a za progiem czeka kolejna… Wtedy już nie jest tak kolorowo. Bo ile można oszukiwać siebie, ze wszystko jest w porządku?! Jezus nie chce, abyś był smutny wiecznie. On powołał Cię do prawdziwej radości, głębokiej radości! Jeśli uświadamiasz sobie, jak bardzo daleko jesteś od Boga, to wtedy głęboki smutek może być punktem wyjścia do tego, aby odnaleźć prawdziwe szczęście, radość i pokój w Bogu. Chcesz tego?

Obraz3

Zatem do pracy! Każde działanie wymaga konkretów.

  • Zacznij od siebie. Ucz się przeżywać swój smutek. Pamiętaj, nam chodzi o prawdziwy smutek. Chodzi nam o grzech i cierpienie. Spójrz na wszystkie swoje ciemne strony, słabości, zniewolenia, także cierpienia fizyczne i duchowe. Spójrz na nie, nazwij je i oddaj je Panu (Eucharystia, spowiedź, modlitwa). Wiesz, że jeśli potrafisz być prawdziwie smutny, to gdy odzyskasz radość, także będzie ona prawdziwa. Jak wspomnieliśmy na początku, nie jest dobrą postawa negatywizmu, narzekania, widzenia wszystkiego w czarnych barwach. Smucić się z tego, co jest prawdziwym powodem smutku! To jest nasza droga. Smucić się jednak zawsze z nadzieją…
  • Zauważ smutnych. Rozejrzyj się dokoła siebie. Popatrz na twarze osób, które Cię otaczają. Jeśli zauważysz kogoś smutnego, kto unika obecności, kto ma spuszczone oczy, smutną twarz, podejdź, uśmiechnij się i…pomóż tej osobie. Czasem wystarczy obecność. Czasem potrzebna jest rozmowa. A czasem trzeba pomóc komuś odnaleźć „utraconego” Boga. Masz na to odwagę?
  • I trzecie wyzwanie, tradycyjnie, dotyczyć będzie wspólnoty Tobie najbliższej. Postarajcie się o wspólną adorację. Proście wspólnie Jezusa Eucharystycznego, aby prosić Go o prawdziwą, głęboką i trwałą radość w sercu, a także o to, by umieć przezywać smutek. Jeśli uda się Wam spotkać z Jezusem Eucharystycznym raz w tygodniu, to będzie konkret!

 

MIŁOSIERDZIE WZGLĘDEM SMUTNYCH. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni…

Podejmujesz to wyzwanie?

 

Św. Dobry Łotr – zapomniany święty…

Dobry Łotr jest symbolem Bożego Miłosierdzia; pokazuje, że nawet w ostatniej chwili życia można jeszcze powrócić do Boga. Jest dla nas przykładem skruchy, nadziei i bezgranicznego zaufania Bogu…

  • więcej: http://www.niedziela.pl/artykul/39851/nd/Dobry-Lotr—zapomniany-swiety

Albert Marvellibł. Albert Marvelli – robotnik miłosierdzia..

Dla Alberta Marvelliego, młodzieńca silnego i wolnego, wielkodusznego syna Akcji Katolickiej i Kościoła w Rimini, całe jego krótkie, trwające zaledwie dwadzieścia osiem lat życie było darem miłości ofiarowanym Jezusowi dla dobra braci. Jezus objął mnie swoją łaską, pisał w swoim „Dzienniku”, widzę już tylko Jego, myślę jedynie o Nim. Albert uczynił codzienną Eucharystię centrum swojego życia.

  • więcej: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-05c.php3

Chiara Badanobł. Chiara Luce Badano – dziewczyna, która pozostała radosna, mimo największych cierpień…

Elegancka, energiczna, delikatna, wysmukła, wysportowana. Lubiła śnieg i morze. Normalna, młoda chrześcijanka. Nagle choroba, potem agonia, śmierć i proces beatyfikacyjny. Pozostały po niej listy, notatki i film o niej nakręcony amatorską kamerą. Nazywała się Chiara Badano. Została nazwana: Jasne Światło…

  • więcej: http://www.niedziela.pl/artykul/92893/nd/Chiara-Luce-jest-szczesliwa

 

Powodzenia! I pamiętajcie, abyśmy modlili się za siebie wzajemnie…