Meldujemy sie cale i zdrowe w Lusace, gdzie dotarlysmy bez przeszkod:)
Niestety na lotnisku w Lusace zabraklo mojego-agaty plecaka.. i czekamy
az sie znajdzie („Ksieze Bosco! Ratuj!Ratuj!”:) Dokumenty etc. mialysmy
w bagazu podrecznym:) Przywitano nas bardzo goscinnie i po polsku:) a
Zambia wydaje nam sie znajoma i bliska. W Lusace mamy byc do srody.
Dzisiaj pojechalysmy do City of Hope w Lusace – placowki Siostr
Salezjanek w Lusace i za miastem. W Lusace jest to m.in.szkola
podstawowa i dom dla dziewczat ulicy a za miastem jest hospicjum-dom dla
umierajacych (najczesciej na Aids). Podkreslam slowo „dom”, jest tam
ok.20 lozek i wiecej nie bedzie – takie jest zalozenie funkcjonaowania
hospicjum aby nie sprawialo wrazenia szpitala. Rzeczywiscie panuje tam
domowa i ciepla atmosfera mimo rzeczywistosci przepelnionej
cierpieniem… Wracalysmy z tamtad same, pierwszy raz tutejszym busem i
dotarlysmy szczesliwie do domu.
Jesli chodzi o temperature to jest chlodno. W Johanesburgu o 7:30 rano
bylo jedynie 6 stopni. Tutaj jest cieplej, mysle ze ok.20:) w dzien a 10
w nocy. Zima;) ale slonce niezwykle ostro swieci w te zimowe dnie:)
Dzisiaj zaczniemy umieszczac krotkie relacje i zdjecia na blogu. Adres:
www.kabwe.wolontariusz.swm.pl
Pozdrawiamy goraco!
Agata i Agnieszka