Przez trzy dni my, jako księża i siostry, klerycy i nowicjusze, animatorzy i kandydaci oraz inni z całej rodziny salezjańskiej, świętowaliśmy stupięćdziesięciolecie istnienia Salezjanów. W dniach od 28 do 30 sierpnia na terenie SOSW w Tarnowskich Górach działo się bardzo dużo, było bardzo wesoło i równie bardzo głośno, bo przecież tak się bawią Salezjanie. Przez zabawę i śpiew połączone z modlitwą i refleksją uwielbialiśmy ks. Bosko i dziękowaliśmy za stworzone przez niego dzieło, które trwa już tak długo.

W pierwszym dniu (tj. piątek) do tarnogórskiego oratorium przybywali wszyscy z Inspektorii Wrocławskiej. Radości ze spotkania znajomych nie było końca. Zapisy, ulokowanie w salach i obiad, który spałaszowaliśmy z przyjemnością. Zmęczenie po podróży zniknęło, kiedy zebraliśmy się w szkolnej kaplicy. Tam odbyło się oficjalne powitanie przez ks. Mirka Łobodzińskiego, poprzedzone oczywiście głośnym śpiewem, za który odpowiedzialni byli: kl. Robert (gitara) i kl. Mikołaj (wiolonczela). Pomagali im także inni muzycznie uzdolnieni animatorzy. Później odbyła się konferencja, poprowadzona przez ks. Krzysztofa Szymczaka. Duchowny powiedział bardzo wiele mądrych słów. Odniósł się do fragmentu filmu o ks. Bosko, gdzie sam święty proponuje swoim chłopcom, aby stworzyli z nim zakon salezjański. Kiedy pojawiają się odmowy i wątpliwości, rodzi się myśl powstania ruchów osób świeckich. Poradził też, jak dobrze przygotować się do śmierci. Mamy pamiętać o trzech podstawowych sprawach: dokończyć niedokończone, zgodzić się na „nie wiem” i pamiętać o czasie w aforyzmie: „Cierpliwy człowiek zbiera zawsze dojrzałe owoce”. Wielu osobom najbardziej w pamięci utkwił sposób na – jak powiedział ks. Szymczak – „zmierzenie miłości”. Aby to zrobić, trzeba sprawdzić: czułość, stałość i obecność danej osoby. Po skończonej konferencji, wybraliśmy się na pracę w grupach. Zespoły prowadzili klerycy, którzy wybrali ustronne miejsca wokół szkoły. Mała integracja i wielka dyskusja. Efekty naszej pracy, czyli plakaty pt.: „Klimaty oratorium” tuż przez mszą zaprezentował ks. Mirek, później powieszono je w różnych częściach szkoły. Eucharystię odprawił Ksiądz Inspektor Bolesław Kazimierczak. Po kolacji tradycyjnie odbyły się tańce integracyjne na placu przez ośrodkiem. Przyszedł także czas na refleksję i modlitwę. Około 20.30 spotkaliśmy się w kaplicy na nabożeństwie pokutnym i adoracji Najświętszego Sakramentu. Pełen skupienia, modlitwy i namysłu wieczór trwał do późna, a atmosferę tworzyły spokojnie pieśni, ku chwale Boga w Trójcy Świętej.

Dnia drugiego, czyli w sobotę, pogoda niestety nas nie rozpieszczała…Dzień rozpoczęliśmy modlitwą w plenerze, poczym udaliśmy się na śniadanie. Chwilę potem w szkolnej kaplicy wsłuchiwaliśmy się w opowieści o włoskim Confronto (spotkaniu europejskich animatorów), a także obecna tam młodzież pokazała wszystkim interesującą prezentację multimedialną. Kolejnym punktem programu była gra o tajemniczej nazwie „Don Bosco”. Zebrani w swoich grupach otrzymaliśmy mapki i po krótkich instrukcjach, udaliśmy się na małe podchody. W zaznaczonych na planie miejscach na terenie repeckiego parku mieliśmy do wykonania mnóstwo (20!) przeróżnych zadań. Polegały one przede wszystkim na wykazaniu się znajomością życia ks. Bosko. Sprawdzały także sprawność fizyczną i uwagę na konferencji. Deszcz , błoto i chłód towarzyszyły nam podczas całej zabawy. Wszyscy przemoknęliśmy do suchej nitki, ale przygoda ta na zawsze zostanie w naszej pamięci. Czas na przebranie się i obiad, po którym mieliśmy czas do własnego zagospodarowania.

Gdyby aura nie przeszkodziła, mecz piłki nożnej „Salezjanie kontra reszta świata” odbyłby się na prawdziwym stadionie. Pogoda jednak dalej była kapryśna, więc spotkanie rozegrane zostało w sali gimnastycznej. Wynik nie był zdziwieniem, bowiem zwyciężyli księża Salezjanie, co nie było ich jednym sportowym sukcesem w tym dniu. Chwilę potem, spotkaliśmy się w kaplicy na Mszy Św. Po kolacji czekał na nas koncert zespołu 40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach”. Wszyscy świetnie się na nim bawili. Były tańce, śpiewy, a nawet „pogo” pod sceną. Po zakończonym koncercie odśpiewaliśmy członkom zespołu pieśń „Niech Was Pan błogosławi i strzeże”, poczym załoga „Czterdziestu…” zagrała jeszcze kilka utworów. Kiedy zabawa definitywnie się zakończyła, udaliśmy się do kaplicy na spotkanie z Radcą. Ten punkt programu brzmiał chyba najbardziej zagadkowo. Jak się później okazało, poprzez internetowy komunikator Skype, mieliśmy konferencję z księdzem Fabio Attardem – Radcą Generalny ds. duszpasterstwa młodzieżowego. Ksiądz Fabio mówił w języku włoskim, ale razem z nim był polski salezjanin, który doskonale wszystko tłumaczył. Zaśpiewaliśmy polskojęzyczne piosenki, mieliśmy także okazję zadać księdzu Radcy własne pytania, które oczywiście zostały przetłumaczone. Duchowny Attard mówił o zadaniach i zapotrzebowaniu młodzieży w dzisiejszym świecie. Zaznaczył, jak ważny w życiu animatora jest zarówno ks. Bosko i Bóg, a także zdradził, że będzie wizytował Salezjanów w Polsce. Wszyscy byli bardzo uważnie wsłuchani w mowę ks. Fabio. Lekcja ta zostanie w nas na bardzo długi czas, bo przecież nie codziennie można rozmawiać z samym Radcą Generalnym. Po zakończonej konferencji udaliśmy się do sali gimnastycznej, gdzie odbyły się tańce integracyjne. Wydarzeniem późnego wieczoru i kawałka nocy był turniej siatkówki. Drużyny zapisane uprzednio u ks. Karola, stanęły naprzeciwko siatki i walczyły o dojście do półfinału. Tam czekała na nich drużyna księży Salezjanów – jak się później okazało ekipa zwycięska. Pierwszy team finałowy w wymieszanym składzie (zagrali m.in.: Wojtek, Cyprian, Łukasz i Jan), przeszłedł przez ćwierć- i półfinał jak burza, pokonując obie drużyny 1:0 (kolejno: w secie meczu pierwszego – 15:5 i w secie drugiego – 20:18). Przysłowiowe „schody” zaczęły się w finale. Drużyna „młodych” musiała pogodzić się z wyższością księży. To był ewidentny pogrom. Salezjanie bez zbędnych ceregieli pokonali przeciwników 25:12 i to właśnie oni tryumfowali w tym spotkaniu. Około godziny 1.30 udaliśmy się do swoich sal i zasnęliśmy.

Trzeci i ostatni już dzień zwyczajowo rozpoczęliśmy modlitwą w kaplicy. Po zjedzonym ze smakiem śniadaniu, udaliśmy się na podsumowanie w swoich grupach. Rozwiązywaliśmy quiz o ks. Bosko, dzieliliśmy się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami z całego spotkania MGS. Później zebraliśmy się w kaplicy na uroczystej niedzielnej Mszy Świętej, której przewodniczył dyrektor SOSW – ks. Alfred Leja. Podziękowaniom, aplauzom i śpiewom nie było końca, ale czas trzydniowego spotkania nieuchronnie zbliżał się do finiszu. Niektórzy wyjeżdżali już po Eucharystii, jedząc tylko szybki obiad. Inni zjedli go spokojnie, jednak powoli żegnali się ze znajomymi i odjeżdżali do swoich miast. Pojawiły się zapewnienia o stałym kontakcie, zacieśniły się nowe więzi, a także łzy tęsknoty. Żegnaliśmy się nawet po trzykroć, dbając o to, aby nikogo nie ominąć. Porządki – to ostatnia rzecz, która została nam do wykonania. Każdy przydzielony do danego miejsca i wszystko poszło jak z płatka. Przyszedł i czas na rozstanie się w naszym – tarnogórskim gronie, dla niektórych dłuższa rozłąka, a dla innych tylko chwilowa.

Spotkanie MGS 2009 w Tarnowskich Górach zostało zakończone, ale duch Młodzieżowego Ruchu Salezjańskiego umocnił się i wiemy, że będzie trwał jeszcze przez długi czas. Pozostaje nam odliczać dni do kolejnych tego typu spotkań, aby przez salezjańskie szaleństwo połączone z zabawą, śpiewem, sportem, modlitwą i refleksją prowadziło nas najlepszą drogą – drogą św. Jana Bosko.

MB