Tomek 23.10.2009- piątek

Za 30 minut zbiórka, a ja jeszcze nie jestem spakowany. Chwileczkę, gdzieś miałem na skrzynce maila od ks. Darka, w którym napisał co trzeba zabrać.. Już, chwilę… O! Jest! Buty do gry w piłkę- są! Pismo święte… Pismo Święte? Będziemy czytać?  Gdzie ja Je zostawiłem… O, znalazłem! Dobry humor? Mam nadzieję, że mi go nie zabraknie. Ok, jestem gotowy, jeszcze tylko pożegnać się z rodzicami i mogę jechać: „Mamo, Tato! Wyjeżdżam! Tak, z salezjanami..Na FSM, tak… Tak, tak zadzwonię jak będziemy na miejscu… Oczywiście, że pozdrowię ks. Darka.”


Jesteśmy na miejscu. Twardogóra! O jest i nasz zawsze uśmiechnięty ks. Darek( mówią, że dobrze, że ma dwoje uszu, bo może uśmiechać się od ucha do ucha, a tak musiałby dookoła głowyJ)- to on czuwa nad całością, a pomagają mu księża, którzy przyjechali z grupami i pięciu kleryków, którzy przyjechali z Lądu. W sumie jest nas około 50 osób, przyjechali z: Wrocławia, Lubina, Poznania, Częstochowy, Tarnowskich Gór, Sosnowca, są Twardogórzanie, ale jest też grupa „niesalezjańska” (a może już salezjańska) z Pyskowic, na czele której stanął ks. Adaś (Były Wychowanek Salezjański i „prawie” Salezjanin Współpracownik- więc jak najbardziej grupa salezjańska). Po pysznej kolacji (tu podziękowania dla pań, który pracowały w kuchni podczas FSMu; wszystkie posiłki były pyszneJ) w temat spotkania wprowadził nas ks. Darek, a tematem tego FSMu (no właśnie bo przecież przyjechałem tu na FSM- nie mylić z Fabryka Samochodów Małolitrażowych, bo to jest Formacyjne Spotkanie Młodych, zresztą już 14 dla gimnazjalistów) było hasło: „Po co mi wierność?” Ks. Darek mówił o tym, co to jest wierność, co to jest męskość i jak te dwa tematy można połączyć. W sumie nigdy się nie zastanawiałem nad wiernością… Po konferencji mieliśmy okazję lepiej się poznać i pobawić, klerycy przygotowali kilka zabaw. Następnie poszliśmy do Kościoła, gdzie podczas nabożenstwa, w bliskości Najświętszego Sakramentu mogliśmy przygotować się do Sakramentu Pojednania… Przystąpili chyba prawie wszyscy, żebyście widzieli te kolejki; Pan Jezus jest żywy i ciągle przebacza nam nasze grzechy… Poźniej poszliśmy spać (no może, nie wszyscy od razu… przecież musiałem jeszcze wysłać sms-a do rodziców: „Mamo, Tato! Wszystko ok!”

24.10.2009- Sobota

Dzień zaczął się szybko, już od 7 można było uczestniczyć w adoracji Najświętszego Sakramentu… Lubię spać długo, ale jakoś tego ranka czułem, że muszę tam być! I wstałem! Po wspólnej modlitwie, zjedliśmy pyszne śniadanie, starsi wypili jeszcze kawę i rozpoczęła się konferencja ks. Pawła Kajla, salezjanina z Wrocławia, który powiedział nam: jak i komu pownniśmy być wierni. Znowu ta wierność… O co tym salezjanom chodzi? Po konferencji zaczęła się praca w grupach, podczas której zastanawialiśmy się, co znaczy być wiernym sobie… Myślałem, że nic z tego nie wyjdzie, ale w mojej grupie(i we wszystkich innych też) była taka dyskusja, że szok! Teraz moment najważniejszy w ciągu dnia- Eucharystia w Bazylice! Spotkanie z Żywym i Prawdziwym Jezusem, który przychodzi właśnie do mnie w Swoim Słowie oraz w Swoim Ciele i Krwi! Mszę odprawił ks. Paweł, on również wygłosił homilię. Ale wyszedłem umocniony po tej Eucharystii… Jezu dzięki! Jeszcze obiad i to, co mężczyźni lubią najbardziej- rozgrywki sportowe w piłkę nożną i siatkówkę… Mecze były zacięte! Ile emocji! Jak to w życiu byli wygrani(im gratulujemy) i przegrani(tym razem salezjanie spisali się słabiej… może mieli słabszy dzień?), ale przecież prawdziwy mężczyzna potrafi zarówno wygrywać i przegrywać. Zmęczni wracamy do naszego domu, szybka kapięl i zaczyna się projekcja filmu: „Wszystko będzie dobrze!” (żeby tak moi rodzice wierzyli w te słowa, jak wracają z wywiadówki…) Świetny film, każdy powinien go obejrzeć! O chłopcu, który biegnie do Częstochowy, bo jego mama jest bardzo chora i…(tu stawiam kropkę, zobaczcie sami!) Ani chwili przerwy, idziemy na kolację, a po niej zaczyna się pogodny wieczór (znowu kawał dobrej, salezjańskiej zabawy). W Twardogórze znajduje się sanktuarium Maryjne, więc wieczorem udaliśmy się na Apel Maryjny połączony z nabożeństwem misyjnym… Każdy z nas mógł powierzyć się opiece naszej ukochanej Matki J Później słówko na dobranoc ks. Kustosza Ryszarda Jelenia i czas na zasłużony spoczynek (haha, dzisiaj śpimy o godzinę dłużej ;))

25.10.2009 Niedziela

Od rana zabieganie… Sprzątanie, pakowanie i zaraz wychodzimy na Mszę Świętą do Bazyliki, którą odprawia ks. Tomek Szczepanik z Tarnowskich Gór,; on również wygłosił homilię.. Po Mszy wspólne zdjęcie, podziękowania siostrze zakrystiance, ks. Proboszczowi i paniom z kuchni, ostatnie śniadanie, no i „komu w drogę, temu Aviomarin”J Robi się smutno… nie że trzeba wracać, ale następny FSM dopiero za kilka miesięcy… Trzeba zostawić nowych kolegów, których poznałem, ta cała atmosfera… Ale cieszę się, że mogłem tu być… Żegnamy się ze wszystkimi i w drogę… Już jesteśmy w pociągu… Długa podróż i w końcu w domu… Przywitanie z rodzicami, no i muszę im wszystko opowiedzieć… Wiecie co? Chyba wróciłem trochę lepszy…

Tak sobie trochę przez ten cały czas myślałem nad tą wiernością… Media promują raczej niewierność! A salezjanie mówią nam o wierności… Kto ma rację? Jak czytam gazety- żywoty „gwiazd” z pierwszych stron czy oglądam seriale, to ta wizja życia jest inna niż ta, o której była mowa na FSMie… Ale po tym FSMie, już mnie te „wzory” (specjalnie piszę w cudzysłowie, żeby można wyczytać moją ironię) nie interesują, nie pociągają, teraz szukam innych autorytetów… I wiecie co? Szczerze mówiąc wolę św. Dominika Savio niż te gwiazdy z pierwszych stron, bo on przynajmniej potrafił być wierny Bogu i sobie, chciał być świętym i był zawsze wierny temu postanowieniu, nawet gdy koledzy go wyśmiewali… Wolę Poznańską Piątkę niż bohaterów seriali, bo oni byli wierni do końca Bogu, wierze, naszej Ojczyźnie, nie bali się ponieść najwyższej ceny (oddać życia) za swoją wierność… To są prawdziwi zwycięzcy, prawdziwe gwiazdy i wzory! Od dzisiaj szukam prawdziwych autorytetów, które swoim życiem potrafią pokazać wartość wierności. I powiem więcej, wcale nie jest trudno być wiernym, co pokazali przytoczeni przed chwilą przeze mnie młodzi ludzie… A wiecie co jest jej sekretem..? Jezus Chrystus, On jest prawdziwym wzorem, bo był wierny aż do samego końca. Dzisiaj być wiernym to niełatwe zadanie, bo koledzy Cię wyśmieją, bo to niemodne, to dla moherowych beretów… Ale to nie prawda, bo wierność jest tylko dla prawdziwych hardcorów, a nie dla słabych „leszczy”! Ja chcę być hardcorem, zaczynam już od dzisiaj! A Ty? Ty też chcesz być hardcorem? Pomyśl! Do zobaczenia na następnym FSMie!

P.S. I pamiętajcie: FSM- TYLKO DLA HARDCORÓW!

Trochę naściemniał: (starszy) FSMowicz kl. Tomek