Z ks. Markiem Dziewieckim, krajowym duszpasterzem powołań, Fronda.pl rozmawia na temat problemu spadku powołań do seminariów diecezjalnych i zakonnych w Polsce.

Do 2006 r. utrzymywała się coroczna liczba nowych powołań do kapłaństwa i życia zakonnego w granicach 1400-1500 nowych kleryków, a od 2007 r. nastąpił wyraźny spadek i co roku jest ok. 900 nowych kandydatów do seminariów diecezjalnych i zakonnych. Co się takiego stało?

Ks. Marek Dziewiecki: Możemy to socjologicznie wiązać z tym – i niektórzy tak to wiążą – że nie ma już z nami Jana Pawła II. Papież bardzo dodawał otuchy, nadziei i odwagi młodym ludziom do pójścia za trudnym powołaniem kapłańskim czy zakonnym.
Osobiście chciałbym jednak podkreślić coś innego. Powyższe liczby to część szerszej prawdy o naszym społeczeństwie. Chodzi mi o to, że mamy jeszcze większy spadek u młodych ludzi, którzy decydują się na małżeństwo, zwłaszcza na nieodwołalne, czyli sakramentalne małżeństwo, tak jak nieodwołalne, czyli sakramentalne jest kapłaństwo. To nie jest więc tak, że spada tylko liczba kandydatów do kapłaństwa czy życia zakonnego. W każdym powołaniu potrzebna jest wielka miłość – wielka, mocna i odważna miłość potrzebna jest i do małżeństwa, i do kapłaństwa. Tak więc spada liczba młodych ludzi, którzy się decydują na wielką miłość, czy to w małżeństwie i w rodzinie, czy też w kapłaństwie lub życiu zakonnym.

W małżeństwie i rodzinie jest to jeszcze bardziej widoczne, bo robi się wręcz moda, także wśród katolickich młodych, na bycie singlem. Wielu z tych, którzy zawierają małżeństwo, robi to pochopnie, bardziej pod wpływem głodu emocjonalnego i kryzysu we własnej rodzinie, niż z dojrzałej miłości. Wielu następnie po zawarciu małżeństwa okazuje się niezdolnych do wielkiej miłości i małżeństwa się rozpadają. W kryzysie nie są powołania, lecz ludzie powołani.

W związku z tym, że Kościół jest częścią społeczeństwa, a społeczeństwo częścią Kościoła, spadek liczby powołań do kapłaństwa według mnie oznacza przede wszystkim kryzys wychowania – kryzys wychowania w rodzinie, w parafii, w szkole, w społeczeństwie. To nie jest tak, że Pan Bóg mniej ludzi powołuje do kapłaństwa, tak jak nie jest też mniej powołań do małżeństwa. Bóg powołuje prawie wszystkich do małżeństwa, i niektórych – ale wystarczającą liczbę – do kapłaństwa i życia zakonnego. I jedni, i drudzy mają coraz większe trudności, by w naszym ponowoczesnym społeczeństwie dorastać do wielkiej miłości, czyli do miłości niezawodnej, z Bożym znakiem jakości. A Bóg żadnych mniejszych powołań, niż powołanie do wielkiej miłości, nie daje. I nawet gdy ktoś odkrywa powołanie do kapłaństwa czy życia zakonnego, ale nie dorósł do wielkiej miłości, to nie ma odwagi za tym pójść. A nawet jeśli pójdzie i wstąpi do seminarium, to wycofa się lub zostanie usuniętym, bo okazuje się, że nie dorasta do tej miary miłości, mądrości czy wolności i stanowczości, jakie są potrzebne w kapłaństwie.

Kryzys Kościoła to jest kryzys społeczeństwa, w którym oczywiście Kościół ma swoją rolę i dla niego powinien to być kolejny znak czasu i kolejny znak do podjęcia z nową głębią, a nie tylko z nowym zapałem, dzieła nowej ewangelizacji. Zwłaszcza spadek młodych ludzi decydujących się na sakramentalne małżeństwo to znak, że nie możemy być zadowoleni ze stanu naszego duszpasterstwa.

Wiadomo, że społeczeństwo zagubione w swoim myśleniu (dominuje tak zwane niskie, naiwne myślenie) i w swojej hierarchii wartości (tolerancja i demokracja w miejsce miłości i prawdy), sterowane przez liberalne i ateistyczne media, nie będzie uczyło dzieci i młodzieży wielkiej miłości. Przeciwnie, będzie zachęcało do małych przyjemności. Tym bardziej wobec tego potrzebna jest troska Kościoła o wychowanie społeczeństwa, ale nie przede wszystkim z troski o powołania duchowne, tylko z troski o powołania do małżeństwa. Jeżeli będzie coraz mniej młodych, szlachetnych, trwałych i szczęśliwych małżeństw, to nie tylko Kościół będzie w kryzysie, ale całe społeczeństwo jest zagrożone w swym istnieniu.

Zatem tutaj bardziej niepokoi mnie jako księdza i Polaka niezdolność wielu młodych ludzi do małżeństwa, niż w sumie i tak dobra sytuacja powołaniowa, jeśli chodzi o kapłaństwo. Mamy teraz niemal 25 procent powołań w skali całej Europy – mimo spadku liczby kandydatów w ostatnich latach.

Czy zdaniem Księdza ten spadek powołań – dość podobny w swej skali na przestrzeni ostatnich lat, utrzymujący się na poziomie 2/3 liczby powołań w porównaniu z latami do 2006 roku – będzie się utrzymywał dalej na podobnym poziomie?

Po pierwsze jest to spadek w stosunku do wręcz rekordowej liczby powołań na przestrzeni kilkunastu wcześniejszych lat. To właściwie powrót do tego, co było w latach 90-tych. Po drugie – jak zaznaczałem – mimo tego spadku w dalszym ciągu mamy prawie ¼ kleryków w skali całej Europie. Tak więc jesteśmy ewenementem w Kościele europejskim, światowym zresztą też. 25 proc. wszystkich kleryków Europy jest w Polsce. W całej Europie jest niewiele ponad 4 tys. kleryków pierwszego roku, a u nas jest ich prawie 1 tysiąc. Jeśli w całej Europie jest ok. 22 tysięcy kleryków, to u nas jest 4,5 tysiąca, więc jesteśmy ciągle obiektem „zazdrości” w innych krajach Europy.

Natomiast, jeśli już rozliczamy się z naszych kryteriów, to w Polsce w istocie mamy ów spadek o 1/3 kandydatów. Jednakże, jak podkreślam, świadczy to o większym kryzysie niż kryzys powołaniowy. Świadczy to mianowicie o kryzysie wielu rodziców i innych wychowawców, wychowanków i o kryzysie wychowania. Część młodych ludzi ma jasność co do swego powołania, także w przypadku powołania kapłańskiego, ale albo nie mają odwagi za tym pójść, albo sobie już tak pokomplikowali życie, że wiedzą, iż nie mają szans na zrealizowanie tego powołania, albo też idą – pomimo poranień – do seminariów duchownych i tam stwierdzają, że nie dorośli do wielkiej i wiernej miłości. Powtórzę: człowiek ma do wyboru: pójście za powołaniem do wielkiej miłości – w małżeństwie, kapłaństwie czy życiu konsekrowanym – albo szukanie małej przyjemności. To drugie kończy się tragicznie, w postaci uzależnień, cierpień, krzywd i rozczarowania.
Rozmawiał Robert Jankowski
za fronda.pl