20-letnia zwyciężczyni hiszpańskiego reality show Miriam Fernandez, która urodziła się z porażeniem mózgowym i musiała używać chodzika do przemieszczania się, przyznaje dziś, że ma siłę dzięki wierze w Boga.

Fernadez powiedziała gazecie „Spanish Daily”, że „Bóg nie daje nam nic, z czym nie moglibyśmy sobie poradzić”. – W moim życiu niejednokrotnie przeżywałam ciężkie chwile, takie jak śmierć mojego ojca i braci. Zdarzało się, że pytałam się, gdzie jest Bóg. Jednak zawsze po mrocznych okresach dostrzegałam światło – powiedziała w wywiadzie.

Dwa lata po zwycięstwie w reality show Miriam nagrała płytę “Bailando bajo la lluvia”. – Wszyscy mamy jakiś dar, którym możemy służyć innym. Często mówię: Boże, zdaję się na Ciebie. I wtedy otrzymuję siłę. Bóg istnieje i nie chce, by nam się działo coś złego. W dzisiejszych czasach nasze społeczeństwo potrzebuje wiary w Niego – przekonuje Fernandez.

Miriam jest katoliczką i – jak sama przyznaje – jest dumna z edukacji, jaką otrzymała w szkole katolickiej. Jej liczna rodzina wspierała ją w walce z kalectwem. – Lekarze mówili, że w wieku 15 lat nie będę już chodzić i będę w stanie co najwyżej się czołgać. Jednak dziś mogę chodzić z pomocą chodzika – mówi Fernandez. Przyznaje również, że jest wdzięczna swojej matce, że ta nie zdecydowała się na aborcję, jak sugerowali jej lekarze i znajomi. Matka zamiast ją zabić oddała córkę do adopcji.