Pielgrzymka to trud wędrówki, wypływający z ducha wiary, jako świadectwo Kościoła pielgrzymującego. Tę definicję każdy, kto chce wybrać się na szlak Salezjańskiej Pielgrzymki Ewangelizacyjnej, musi znać na pamięć. Dzięki temu mamy pewność wspólnego celu. Przejście 360 km w grupie młodzieży jeszcze nie oznacza pielgrzymowania.

Jeśli powodem naszej wędrówki jest zrzucenie paru kilogramów lub poznanie nowych ludzi to nijak się to ma do zadania, które w 1991 roku wyznaczyli naszej pielgrzymce jej założyciele: ks. Leszek Zioła sdb i ks. Dariusz Presnal sdb.

W jaki sposób powstało to dzieło, które w tym roku obchodzi dwudziestolecie swojego istnienia?  Było ono odpowiedzią na wołanie o nową ewangelizację, które wybrzmiało z ust Jana Pawła II podczas Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie. Dwóch kleryków pielgrzymki koszalińsko-kołobrzeskiej wpadło wtedy na pomysł połączenia pielgrzymki z ewangelizowaniem mieszkańców miast, które mija się w drodze na Jasną Górę.

Ta myśl została bardzo szybko wcielona w życie i już w 1992 wyruszyła pierwsza Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna (SPE).

Celem Salezjańskiej Pielgrzymki Ewangelizacyjnej jest osobiste pogłębienie wiary oraz ewangelizacja wszystkich, których spotkamy na swojej drodze. Naszą wiarę rozwijają nie tylko wspólne modlitwy czy konferencje, które w trakcie wędrówki głoszą nam księża oraz animatorzy. Szczególnie budującym doświadczeniem jest świadectwo wiary, która wyraża się w czynie. Wzorem takiej postawy są dla nas mieszkańcy miast i wsi, w których zatrzymuje się nasza pielgrzymka. Często są to skromnie żyjący, z pozoru zwykli ludzie, jednak obcowanie z nimi ujawnia ich wielkie serca. Od dwudziestu lat niestrudzenie za jedyne „Bóg zapłać” przygotowują posiłki dla naszej ponad 400 osobowej grupy i zapewniają nam nocleg w swoich domach. Jest to niesamowite doświadczenie bezinteresownej miłości. Często w rozmowach przy stole nasi gospodarze sami wskazują na źródło tej miłości. Mówią, że jest nim Jezus Chrystus. Takie wyznania są dla naszej młodej, nieukształtowanej wiary niezastąpioną pożywką.

Naszym dobrodziejom chociaż w niewielkim stopniu staramy się odwdzięczyć ewangelizacjami, które mają miejsce każdego dnia podczas wieczornych spotkań. Staramy się organizować je nie tylko w kościele, ale na rynkach, w centrach miast. Chcemy dać szanse usłyszenia dobrej nowiny tym, którzy już dawno nie żyją wiarą. Znajdujemy często niekonwencjonalne sposoby prezentowania przypowieści biblijnych czy przykazań. Odgrywamy scenki, pantomimy, organizujemy koncerty i bawimy się z dziećmi. Jednym słowem „jest spora zadyma”, gdy SPE pojawia się w mieście. Obecność na szlaku SPE wielu z nas jest dowodem na to, że ta „taktyka” bardzo dobrze się sprawdza w odniesieniu do młodzieży. Każdy ma swoją niepowtarzalną historię tego, w jaki sposób znalazł się na SPE. Wielu z nas było kiedyś właśnie takimi ciekawskimi przechodniami, którzy zainteresowali się niecodziennym widowiskiem prezentowanym przez pielgrzymów, potem zrodziła się chęć pójścia z nami. W ten sposób każdego roku przybywa ponad 100 nowych osób. Ewangelizacje wieczorne mają jeszcze jeden ważny moment, jest to czas świadectw. Każdego dnia chętni pielgrzymi dzielą się tym, w jaki sposób przeżywają swoją wiarę. Cudami, które Jezus czyni w ich życiu. Często opowiadają historie swojego nawrócenia, uratowania z opresji. Dają dowód na to, że Jezus nigdy nie pozostawia nas bez pomocy. Świadectwa to czas napełniania naszego serca nadzieją, której  tak często nam brakuje.

W ciągu tych dwudziestu lat na szlaku naszej pielgrzymki znalazło się na pewno kilka tysięcy młodych ludzi. Czym dla nich jest SPE i co powoduje, że wielu rokrocznie chce wybrać się na jej szlak? Pielgrzymi często podkreślają, że pielgrzymka jest jak lot na jakąś zupełnie obcą planetę. Często później trudno powrócić do szarej rzeczywistości. Trudno też nie uzależnić się od tego ekstremalnego przeżycia. Wielu z nas pielgrzymowało już dziesięć czy piętnaście razy i  w żaden sposób nie potrafimy wykreślić SPE z corocznego planu.

Jakie są te szczególne doświadczenia, które jak magnes przyciągają nas na pielgrzymkę? Ogólnie można stwierdzić, że SPE łamie hasła, które tak często są wmawiane młodzieży.  Wydaje się, właśnie wyzwolenie od tych stereotypów tak bardzo zachęca młodych do kroczenia z salezjanami na Jasną Górę.

Jedno z takich haseł, które lansuje obecnie świat, mówi, że Bóg jest zbyt konserwatywny dla dzisiejszej młodzieży, a modlitwy powinno się jakoś dostosować do nowoczesności, bo są zbyt nudne. Na SPE spotyka się młodzież, która zamiast szukać rozrywek w wakacje, chce pokonać ponad 360 km, wspólnie się modląc. Wielu z nich zachwyca się pięknem godzinek do tego stopnia, że tzw. „ekipa godzinowa”, śpiewająca je każdego ranka, rozrasta się z roku na rok. Okazuje się też, że różaniec nie jest taki nudny, a Koronkę do Miłosierdzia Bożego można zaśpiewać na kilka różnych melodii, do których przez cały rok tęsknimy.

Mówi się też, że młodzi tylko siedzieliby przed komputerem, nie mają pomysłów i nie potrafią się bawić jak kiedyś. W trakcie SPE radość i pomysłowość młodzieży nie zna granic. Powstają nowe scenki, piosenki, tańce. Nie ma czasu na nudę, każdy może się wykazać.

Kolejny slogan głosi, że młodzież to egoiści, nie potrafią się niczym podzielić. Na SPE jedna butelka wody jest podawana z rąk do rąk przez 400 osób (mimo, że diakonia medyczna surowo tego zabrania).Dzięki temu każdy z nas może nasycić się radością z przeżywania wspólnoty na cały następny rok.

Podobnych przykładów jest naprawdę bardzo wiele. Po raz kolejny trzeba by wspomnieć o nadzwyczajnej życzliwości napotkanych osób, z którą na co dzień rzadko się spotykamy. Także o zaskakującym harcie ducha wielu młodych, którzy niestrudzenie wędrują mimo pęcherzy na stopach, niewyspaniu, zmęczeniu oraz niesprzyjającym niekiedy zmianom pogody. O doświadczeniu przebywania z prawdziwie świętymi kapłanami, którzy umacniają w nas przekonanie o tym, że to powołanie może być naprawdę piękne, choć świat stawia je w tak złym świetle. A także o pięknym darze przyjaźni, która nie rdzewieje przez wiele lat.

Mimo najszczerszych chęci, nie sposób wyrazić słowami, czym jest pielgrzymowanie. Nasi Księża często podkreślają, że to nie oni są założycielami tej pielgrzymki. Mówią, że założycielem był Duch Święty, cele wyznaczył Ojciec Święty, a sposób realizacji nakreślił Św. Jan Bosko. Musi być to prawdą, bo nasza pielgrzymka jest doświadczeniem nieziemskim. Wszystkich, którzy chcieliby się o tym przekonać, zapraszamy na szlak. W tym roku kroczymy już dwudziesty raz!

Jest to konferencja zaprezentowana 4 sierpnia br. na VI Kongresie Maryi Wspomożycielki w Częstochowie