Koniec prenowicjatu już niedługo, zbliża się też moment podjęcia ostatecznej decyzji i złożenia podań do nowicjatu. Okazją do przemyśleń była dla nas tygodniowa podróż, która stanowiła jednocześnie próbę ognia dla naszej wspólnoty.


Rozpoczęliśmy od uczestnictwa w światowym kongresie ADMY. Zaraz po przyjeździe uczestniczyliśmy w Mszy Świętej na Żabińcu (dzielnica Częstochowy). Korzystając z gościnności rodzin dwóch prenowicjuszy zjedliśmy kolację i udaliśmy się na Jasną Górę. Na parkingu przy domu pielgrzyma okazało się, że nowicjusze mają właśnie spotkanie z Księdzem Generałem. Takiej okazji nie mogliśmy przegapić. Wykorzystując zawiązane wcześniej znajomości (Ksiądz Inspektor z Krakowa) udało nam się umówić na krótkie spotkanie. Niby nic wielkiego – uścisk dłoni, wspólne zdjęcie i kilka zdań po włosku, ale dla nas osobiste spotkanie z dziewiątym następcą księdza Bosko jest wydarzeniem, które zapamiętamy do końca życia.
Podczas apelu kilku naszych współprenowicjuszy udało się wcisnąć do samego prezbiterium kaplicy Matki Bożej i po modlitwie zrobić krótką sesję zdjęciową z Księdzem Generałem, Matką Generalną sióstr Salezjanek, Prymasem, i księdzem z Katowic :-). Pozostali z nas starali się nieco bardziej skupić na modlitwie, co wśród tłumów zgromadzonych przed obliczem Matki naszego Pana nie jest takie proste. Dla mnie osobiście drobnym ułatwieniem był przepiękny śpiew zespołu muzycznego z Lądu.
Ostatni dzień kongresu rozpoczęliśmy od wysłuchania płomiennego przemówienia księdza generała, które rozpaliło w nas na nowo zapał do pracy nad sobą, by w przyszłości, już jako salezjanie jak najlepiej służyć młodym ludziom. W końcu jesteśmy przyszłością zgromadzenia. Oficjalnym zakończeniem była popołudniowa Eucharystia na wałach, a zaraz po niej wspólna zabawa uczestników kongresu. W tańcu i modlitwie zostały przełamane wszelkie bariery językowe – Włosi, Wenezuelczycy, Japończycy, Hiszpanie – słowem rodzina salezjańska z całego świata – wszyscy stanowiliśmy jedno.
Późną nocą wyjechaliśmy do Pakosławia (z trzygodzinnym postojem na sen i śniadanie), by tam dołączyć do Salezjańskiej Pielgrzymki Ewangelizacyjnej. Pieszej oczywiście. Początkowo młodzież patrzyła na nas trochę jak na UFO, ale już po kilku kilometrach i publicznej zachęcie przełamane zostały pierwsze lody i zostaliśmy wzięci na cel. Pytania były różne – od czysto technicznych (czy naprawdę wstajemy o piątej, żeby się biczować) do bardziej duchowych (Dlaczego taka droga? Jak rozpoznać powołanie – po metce, czy numerze PESEL?). Doświadczyliśmy tam także wiele gościnności ze strony mieszkańców miejscowości i miast leżących na trasie SPE. To dzięki nim nikt z pielgrzymów nie głoduje ani nie musi spać pod gołym niebem, dlatego też chciałbym w tym miejscu zapewnić o naszej modlitwie w ich intencji.
Bezpośrednio po przyjściu do Twardogóry udaliśmy się do Poznania (autobusem, nie pieszo) by tam, wraz z prenowicjuszami z pozostałych Inspektorii poznać nieco lepiej błogosławionych oratorianów. Prócz opowieści o chłopakach z Wronieckiej, mieliśmy okazję odwiedzić oratorium do którego uczęszczali, oraz Fort VII, w którym byli przetrzymywani bezpośrednio po aresztowaniu. We wtorkowy wieczór mieliśmy także okazję postawić się w obliczu śmierci – trwając w modlitwie przed Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie pisaliśmy „listy spod gilotyny”. Czy dobrze wykorzystałem to, czym Bóg mnie obdarzył? Czy mogę odejść w Pokoju? Czy wybaczyłem sobie i innym wyrządzone krzywdy? Wiele pytań trzeba było sobie zadać, duża ich część musiała pozostać bez odpowiedzi. Jestem pewien, że dla niejednego z nas ta noc nie należała do najspokojniejszych.
Naszą tygodniową podróż zakończyła ponowna wizyta w Częstochowie. Niemal dwa dni spędziliśmy na rozmowach, które pozwoliły nam lepiej poznać siebie. Największy udział miała w tym pani Ania (która, nawiasem mówiąc, prosi o modlitwę w intencji jej chorego męża). Luźny plan dnia pozwolił także na niemniej owocne rozmowy ze współbraćmi. O możliwości modlitwy w sanktuarium nie muszę chyba wspominać, ale nie zgrzeszę, jeśli poproszę o nią również Was.

A. Gabriel