Jedną ze skarg, którą ksiądz słyszy bardzo często, jest  wyznanie:   Nie potrafię się skupić na Mszy świętej, moje myśli ciągle  gdzieś   uciekają. Wielu niepokoi fakt, że nie mogą w spokoju całkowicie   zanurzyć  się w Eucharystii, nie potrafią wychwycić każdego słowa,   świadomie  uczynić każdego gestu – pisze o. Jacek Poznański, jezuita.

W istocie, gdy tylko trochę spróbujemy się wyciszyć, i to nie tylko w   kościele, ale w jakimkolwiek miejscu i czasie, gdy nic się wokół nie   dzieje, już po chwili uświadamiamy sobie ogrom naszego wewnętrznego   rozproszenia, wielość przywiązań i pożądań, podstępność pokus. Pomimo   wysiłków, aby w ciszy i skupieniu trwać przed Bogiem, myśli i uczucia   bez ustanku i bez celu kłębią się w naszej głowie, wałęsają się po   czasie, przestrzeni, twarzach, miejscach i zdarzeniach. Co gorsza,   zazwyczaj nie jesteśmy w stanie temu przeszkodzić. Napływają wspomnienia   z przeszłości, wyprzedzamy zdarzenia przyszłe, snujemy plany tego, co   będziemy robić w następnych minutach, godzinach, dniach. Brak nam sił,   aby skupić się na jednym, by być tutaj, gdzie być powinniśmy – w Bożej   obecności. Chciałbym powiedzieć przekornie: w pewnym sensie dobrze, że   tak jest. To zmaganie samo może stać się modlitwą, i to bliską duchowi   Eucharystii.

Zmagania

W rzeczywistości Msza święta jest też zmaganiem. I to niejako ze swej   natury. W Tradycji Kościoła katolickiego podkreśla się przede wszystkim,   że Eucharystia jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej (czyli męki,  śmierci,  zmartwychwstania i paruzji Zbawiciela). Dlatego na ołtarzu  zawsze  umieszcza się krzyż, by o tym przypominał. A męka i śmierć  Jezusa to  czas Jego ogromnego zmagania się z przeróżnymi pokusami i   rozproszeniami. W Ewangelii św. Łukasza słyszymy, że szatan po tym, jak   kusił Jezusa na pustyni, odstąpił od Niego aż do czasu. Właśnie:   odstąpił do czasu wydarzeń paschalnych. Choć Jezus spotykał złego ducha i   skutki jego działania przez całą swoją posługę, to jednak szatan   najwięcej, najbardziej zaciekle kusił Jezusa i Jego uczniów właśnie od   Wieczernika aż po śmierć na krzyżu, czyli w decydującym momencie planu   zbawienia, w czasie, w którym w szczególny sposób miała się objawić   Miłość Ojca.

Trwać przy Panu

Właśnie ten etap życia Jezusa w szczególny sposób chcemy wspominać w   Najświętszej Ofierze, właśnie w tym chcemy i pragniemy mieć swój udział.   Jednakże, jeżeli rzeczywiście chcemy mieć swój udział w Eucharystii,  to  konsekwentnie winniśmy przylgnąć do Chrystusa zmagającego się z   ludzkimi słabościami i pokusami złego ducha, które miały odwrócić uwagę   Syna od spraw Ojca, od Jego Miłości i wielkiego planu zbawienia.   Oczywiście, nie jest tak, że to w czasie Mszy świętej jesteśmy   najbardziej kuszeni. Raczej, tak jak Jezus podczas męki najbardziej   doświadczył mocy grzechu, tak i my podczas Eucharystii głęboko i   boleśnie uświadamiamy sobie nasze rozbicie, nasze pokusy, pożądania,   nałogi – skutki grzechu. Być może sztuka uczestniczenia w Eucharystii   polega także na tym, by razem z Jezusem wejść w Jego godzinę, w godzinę   panowania ciemności, i właśnie razem z Nim, w tej godzinie celebrowania   Najświętszej Ofiary uczyć się przebijać przez to wszystko, co nas   osacza, jednocząc się z Jego zmaganiem, z pragnieniami bycia wiernym   Ojcu i Jego Miłości. Eucharystia jest celebrowaniem wielkiej duchowej   siły Jezusa, jest celebrowaniem nadziei uobecnionej w Jezusie, nadziei,   że pomimo nawet największych rozproszeń i pokus, liczy się głębokie   pragnienie i inspirowana przez nie duchowa walka. Bo Eucharystia to   przestrzeń walki duchowej. To szkoła walki duchowej. W tej walce nie   tyle może kształtuje się spokój i całkowite skupienie, co gorące   pragnienie bycia przy Panu. Życie chrześcijanina nie jest wtedy idealne,   gdy przychodzi spokój, ale wtedy, gdy zaakceptuje i przyjmie to, iż   musi prowadzić duchową walkę, a siłę do niej czerpie od zmagającego się   Jezusa.

Pomoc w walce duchowej

W tym zmaganiu i walce duchowej Msza święta proponuje nam wiele pomocy. W   powrocie do tutaj i teraz Eucharystii mogą nas wesprzeć różnego  rodzaju  modlitwy, bogaty zestaw czytań liturgicznych, słowo lub homilia   przewodniczącego, przemienny rytm części śpiewanych i części  mówionych,  zmieniające się głosy osób wypowiadających słowa, ciągłe  zmiany gestów i  postaw, przejścia i procesje podczas Mszy świętej,  organy i dzwonki,  zmiany klimatu i nastroju poszczególnych części. To  wszystko może stać  się narzędziem przywołania naszej uwagi do bycia  obecnym, może budzić  nasze serce i umysł, by być dla Pana, który  doświadczył już naszego  zmagania i wie, co to znaczy. Oczywiście nie  można zaniedbywać tego, by  przed samą Eucharystią w miarę możliwości  odpowiednio się wewnętrznie  przygotować.

W ten sposób doświadczenie Eucharystii jako walki duchowej wskazuje nam,   że i w życiu codziennym utrzymanie pamięci o Bogu jest możliwe oraz że   trzeba przywoływać i powracać do niej na różnorakie sposoby. Trzeba  dbać  o modlitwę, o czytanie słowa Bożego, o dzielenie się wiarą z  innymi  ludźmi, o pewne gesty, które warto wykonywać, i symbole, które  dobrze  mieć przy sobie. To wszystko zaś winno przenikać duchowe  pragnienie  bycia dla Boga ukształtowane na Eucharystii. Są to narzędzia  codziennej  walki duchowej i zmagania z siłami, które chcą nas  rozproszyć, rozbić,  podzielić.

 o. Jacek Poznański SJ