Weszło już w zwyczaj, że trzeci w ciągu roku szkolnego FSM organizowany jest w pierwszy łikend po Wielkiej Nocy. Dlatego to między 13 a 15 kwietnia Efesemowicze zjechali się do Tarnowskich Gór. W Salezjańskim Ośrodku Szkolno Wychowawczym zjawiło się 24 młodzieńców, z południowo zachodniej Polski przywiezionych przez 5 salezjanów.

Podczas spotkania „wzięliśmy na warsztat” nasze relacje z Bogiem. Spotkanie rozpoczęło się konferencją ks. Darka Szyszki SDB. Po kolacji, przeszliśmy do praktykowania skutecznych metod nawiązywania pierwszego kontaktu. Można by nazwać ten moment „wieczorkiem integracyjnym”, ale… czy nie brzmiało by to banalnie? Dialogi były niezwykle ciekawe, angażujące. Z poczuciem niedosytu, przeszliśmy do kolejnego punktu programu.  Pod przewodnictwem kl. Roberta Gajewskiego SDB odbyła się pogadanka dotycząca istoty chrześcijaństwa: „Co mi daje wydarzeniu śmierci i zmartwychwstania Jezusa?”. I tak, z grubsza upłyną wieczór dnia pierwszego…

Sobotę rozpoczęliśmy adoracją Najświętszego Sakramentu oraz modlitwami porannymi. Po nich wiadoma sprawa, kierowani głodem skierowaliśmy swe kroki we właściwe miejsce… Każdy, kto miał kiedyś styczność z salezjanami wie, że po śniadaniu  „kawa musi być!”. I była. Miło dyskutując, o sprawach ważnych i mniej istotnych popijaliśmy ulubiony, pośniadaniowy napój, nic tylko „rozkosz chwili”. W tym czasie zjawił się już ks. Jerzy Mikuła, magister nowicjatu salezjańskiego w Kopcu, niekwestionowany autorytet w dziedzinie duchowości. Zanim jednak zaczęliśmy z nim zajęcia, uruchomiliśmy swoje myślenie o Eucharystii, podczas pracy w małych grupach. Kiedy stosowny czas upłynął, a niektóre pytania o istotę Mszy Świętej pozostawały bez odpowiedzi, byliśmy już gotowi wysłuchać zaproszonego specjalisty. Krótko, treściwie, z polotem i właściwym tematowi ciężarem gatunkowym ks. Jerzy opowiedział i rozrysował sens Mszy Świętej. Ksiądz magister mówił o wyjątkowym wydarzeniu na linii historii: śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa, o Jego misterium paschalnym. Jako jedyne w historii, nie przeszło do przeszłości ale zalokowało się w wieczności. Podczas sprawowania Eucharystii sprowadzamy je z niej i zanurzamy się w łasce z niej wypływającej: zupełnie tak jakby wchodzić do rzeki. Nie musimy sami nic produkować. Mamy się tylko otworzyć i dać napełnić. Usłyszane wiadomości mieliśmy szansę przekuć w praktykę. W niedługim czasie bowiem ks. Jerzy sprawował dla nas Mszę Świętą. Dzięki wcześniejszej wiedzy i właściwej wydarzeniu oprawie, była ona dla nas wyjątkowym doświadczeniem…

Po ćwiczeniach duchowych, czas na cielesne. Po obiedzie część z nas ruszyła na salę grać w piłkę, reszta skierowała swe kroki do lasu. Oj działo się! Połączenie szachów z biegami przełajowymi, czyli tzw. „flagi”(inni mówią na to „dwie bazy”).

Po rekreacji czas na dalsze ćwiczenia duchowe. Tym razem ks. Jerzy uczył nas na modlić się Słowem Bożym. Po części teoretycznej przyszedł czas na praktykę. Każdy osobiście pochylił się nad omawianym fragmentem Pisma Świętego. Potem powieliliśmy się doświadczeniami z lektury.

Po kolacji, przyszliśmy do Jezusa Eucharystycznego. Przed Panem obecnym w białej hostii wystawionej do adoracji, zrobiliśmy rachunek sumienia i przystąpiliśmy do spowiedzi. Jak zawsze był to jeden z mocniejszych momentów FSM. Możliwość spokojnej spowiedzi, skorzystania z porad dobrych spowiedników… wielu z nas ceni te chwile FSM-u najbardziej.

Zadbaliśmy o ducha, przyszedł z kolei czas na ciało: halowy turniej siatkówki oraz gra nocna. I tak zakończył się wieczór i dzień drugi.

Niedziela rozpoczęła się od adoracji. Przed wystawionym Jezusem Eucharystyczny odśpiewaliśmy modlitwę liturgiczną Kościoła: jutrznię. Po śniadaniu(i zwyczajach salezjańskich), uczestnicy FSM-u  obejrzeli film o powołaniu kapłańskim „Rybacy ludzi”. Najważniejszym punktem dnia była oczywiście Eucharystia. Przeżywaliśmy ją razem z członkami oratorium salezjańskiego w Tarnowskich Górach. Była piękna opraw muzyczna. Mszy przewodniczył ks. Piotr Lorek SDB, kierownik wspomnianego oratorium. On również wygłosił homilię.

Potem był już tylko obiad, podziękowania, pożegnania…

To był dobry FSM: głęboki, spokojny, z dużą ilością czasu na rozmowy, których każdy z nas potrzebuje. Było i poważnie i zabawnie. Dziękujemy wszystkim za obecność i „do zobaczenia!”

kl. Robert sdb

 

UCZESTNICY, dopiszcie swoje przeżycia – PROSZĘ!!!