Bartymeuszem  jest każdy z nas. To obraz Twojej drogi do Jezusa, to początek Twojego bycia uczniem.

On tylko „czuje”, że coś się dzieje wokół niego. Przeczuwa, że zbliża się ktoś ważny, doznaje jakiegoś poruszenia duchowego. Ale nie poprzestaje na tej emocji, krzyczy!

Nie jest to byle jaki krzyk, to inwokacja, to uznanie mocy, to wyznanie wiary! Wykrzyczał swoją prośbę do Jezusa. Wykrzyczał swoje pragnienie bycia uzdrowionym i ufność w spełnienie tej prośby.

Krzyk mógł zostać niewysłuchanym. Ale Jezus, który przechodzi, każe przywołać go do siebie. Bart staje na równe nogi, zrzuca płaszcz i biegnie do Jezusa.

– co chcesz, abym ci uczynił?

– Rabbuni, abym przejrzał!

– Idź, twoja wiara cie uzdrowiła!

To kolejna niedziela, podczas której Jezus zadaje Ci to samo pytanie: Co chcesz, abym dla ciebie zrobił? Jakie są Twoje pragnienia? Jezus rozpoznał wiarę Bartymeusza, bez której nie mógłby go uzdrowić.

Bart został uzdrowiony jedynie na Słowo Jezusa. Nie było błota, nie było dotykania, wkładania rąk, wystarczyło SŁOWO… Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Twoje SŁOWO jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce!

Zawołajcie go. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię! To jest misja ewangelizatora, ucznia Jezusa, misjonarza. Przekazanie SŁOWA Pana. Jesteś pośrednikiem między Jezusem a tym światem, to czyni Cię autentycznym uczniem wrażliwym na wołanie „ślepych” i uważnym na Słowo Pana. Masz nieść nadzieję, masz być wrażliwy na niedolę, masz być otwarty.

Jeśli oko jest ci powodem grzechu, wyłup je…