A jednak – naprawdę przemijasz! Czy trzeba
się bać?

< Zaprawdę powiadam Wam: niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą> (Mk 13,31)

 

Dzisiejsza Ewangelia mówi, że świat zmierza nieustannie, z każdym dniem ku końcowi. Przyjdzie moment, że to wszystko przeminie. Dokładniej mówiąc: zostanie odnowione mocą dokonanego przez Chrystusa odkupienia.

Ta prawda dotyczy wszystkiego, co jest stworzone: świata natury i przyrody, także ludzi, nas, mnie i Ciebie. Naprawdę jesteśmy w drodze ku ostatecznym przeznaczeniom, nigdy, żadnego dnia nie stoimy w miejscu. TEN DZIEŃ, ten moment, się przybliża.

 Droga człowieka ku temu odnowieniu może być dwojaka. Jeżeli umrzemy przed powtórnym przyjściem Chrystusa będzie ona wiodła przez śmierć ciała, jego rozkład w grobie, a następnie zmartwychwstanie i przyobleczenie w nowe ciało. Jeżeli przyjście Pana w chwale zastanie nas żyjącymi, zostaniemy przemienieni ku nowemu życiu bez konieczności fizycznego umierania. Po prostu, jak mówi dziś Jezus: <Syn Człowieczy pośle aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi, aż do szczytu nieba>.

 Jakkolwiek by się to nie dokonało, będzie inaczej niż jest teraz. Lepiej. Już bez grzechu i śmierci, bez łez i rozmaitego bólu. Wszystko będzie miłością bez miary, bez warunków, bez granic czasowych. Wrócimy do mocnej i stałej relacji z Bogiem, który już nie będzie wydawał się odległy i niedostępny.

 To jest bardzo trudna dla Ciebie Ewangelia. Im młodszy jesteś, tym trudniejsza. Zupełnie nie  czujesz byś przemijał, wydaje Ci się, że Twoje życie przed Tobą jest jeszcze tak długie, że nie może mieć końca. Poza tym, mimo, że niekiedy cierpisz tutaj, to prawdopodobnie najczęściej nigdy nie tak mocno jeszcze, by tęsknić do jakiegoś innego świata. Zasadniczo jest Ci tutaj dobrze, większość rzeczy masz. Nawet jeżeli coś boli: odczuwasz brak materialny, czy ludzki, bo na przykład nikt nie kocha Cię na tyle, byś czuł się nasycony, to i tak  stosunkowo łatwo można zafundować sobie jakieś znieczulenie.  Uciec w używki, w świat wirtualny, w własne fantazje. Po prostu wyprzeć z siebie swój ból.

 A jednak to doświadczenie przyjdzie do Ciebie z wielką mocą, gdy je teraz w młodości zlekceważysz, może kiedyś ogłuszyć Cię zupełnie. Naprawdę PRZEMIJASZ, i przemija prawie wszystko wokół Ciebie. Nic, tu, na ziemi, nie masz na zawsze i nie będziesz miał na stałe.

 Nie chodzi o to, by podsycać lęk przed śmiercią, czy przed tak zwanym <końcem świata>. Nie chodzi o to, by opuścić ręce i nie żyć tutaj, na ziemi, intensywnie, bo i tak wszystko zostanie nam zabrane. Nie o to chodzi.

 Chodzi o prawdę, o nasz prawdziwy status w doczesnym życiu. A jest on taki: przez tę ziemię przechodzimy jedynie. Trzeba żyć tak, by to życie stało się otwarciem na przyszłe. Trzeba się nauczyć od przyrody, która cyklicznie obumiera, od ludzkiej śmierci, która raz po raz kogoś z naszych bliskich zabiera, że mądrość tego życia polega na CZUWANIU. Mądrość prawdziwa, to świadomość, że TYLKO BÓG i Jego Słowo nie przemijają.

 <Słowa moje nie przeminą> mówi Pan. Chodzi o to, by uchwycić się Słów Chrystusa, Jego Ewangelii, Jego wizji świata i nie zostać kiedyś zawstydzonym. Bo gdy pewnego dnia zobaczymy swój nadchodzący koniec, czy też <koniec świata>, gdy zobaczymy, że te rzeczywistości są bliskie, stoją <we drzwiach>, będzie już za późno. Nie odwróci się życia, które było kurczowym trzymaniem się zabezpieczeń ostatecznie i tak nas zdradzających, takich jak: pieniądz, luksusowe sprzęty, zdrowie, ciało i przyjemności, które ono daje, a nawet bliskość i miłość człowieka. Dzisiejszy psalm wyraźnie wskazuje, gdzie jest nasze ostateczne zabezpieczenie na ów dzień ostatni: <Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza>.

 Tak zwanego <końca świata> i końca swojego życia nie trzeba się bać. Gwarantem naszej radości, spełnienia i pokoju w tym DNIU, KTÓRY NADCHODZI jest mądrze żyć dzisiaj, czuwać, wierzyć Słowu Boga i kochać.  <Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym>.
Ks. Jerzy Mikuła SDB