O co, tak naprawdę, w tym życiu chodzi?

 <Słuchaj Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego> (Mk 12, 29-31)

Taka pada odpowiedź naszego Pana na pytanie uczonego w Piśmie o najważniejsze przykazanie, czyli na pytanie o to, co z nauczania Jezusa jest najważniejsze dla człowieka. Co najbardziej powinien on w życiu  czynić?

Chodzi o określenie priorytetu w postępowaniu chrześcijanina, zasady na której winien się  najbardziej oprzeć. Bo nie ulega wątpliwości, że Ewangelia jest dosyć obszerna i chcąc ją realizować, dobrze byłoby wiedzieć od czego zacząć i czego nigdy nie zaniedbać.

Zatem, mówi Jezus,  <pierwsze jest>: USŁYSZENIE uchem – a tak naprawdę rozumem i sercem – prawdy, że jest tylko jeden Pan, jeden Bóg. Nie ma innych bogów, ani równorzędnych, ani pomniejszych, wobec Boga, naszego Pana, w Trójcy jedynego.

To znaczy, że Bóg jest zazdrosny i chce być pierwszy w naszym życiu. Ani ludzie, ani rzeczy, szczególnie zaś pieniądz, nie mogą konkurować z Nim. Do tego dorastamy całe życie, by stopniowo nasz Pan nas oczyszczał i detronizował innych bogów. To nie jest łatwy proces, bowiem najczęściej trzymamy się Chrystusa i jednocześnie oddajemy cześć innym rzeczywistościom – tak naprawdę demonowi i jego sprawom, uważając, że nasze serce może być podzielone pomiędzy wielu panów.

Bądź zatem cierpliwy, pozwól Bogu działać przez Słowo, ludzi i wydarzenia codzienne, nie opieraj się, zgadzaj się na ból oddawania coraz większych połaci Twojego serca prawdziwemu Panu, a zaznasz słodyczy Jego panowania w Twoim życiu.

Z faktu, że tylko Bóg nasz, w Trójcy Jedyny, jest  jedynym i prawdziwym  Panem wynika to, że jesteśmy zaproszeni, by Go miłować. Bóg chce być kochany. Tak naprawdę to jedyna rzecz, której On od nas pragnie –  być kochanym.

Ponieważ pokochał Ciebie do szaleństwa – oczekuje Twojej miłości. Ale możesz Go nie pokochać, możesz tę prowokację miłowania objawioną na Krzyżu odrzucić, co nie zmieni podstawowego faktu, że jesteś kochany, bezwarunkowo, bezterminowo, za darmo, zawsze. I co szczególnie ważne: jesteś kochany ze swoim grzechem, kochany  jako grzesznik.

Bóg pragnie Ciebie całego. Nie chodzi Mu byś kochał Go tylko trochę. Zresztą, wiesz, że nikt nie chce być kochany tylko trochę, nawet Pan Bóg J. Ty też byś nie chciał być kochany jakoś połowicznie, na próbę. Miłość prawdziwa nosi w sobie nastawienie na totalność, na całość. W prawdziwej miłości idzie się na całość, albo nie jest to miłość. Bóg pragnie byś kochał Go  całym sobą.

<Całym sobą> oznacza, że w miłość Boga masz zaangażować całego siebie, wszystkie <składniki> swojego człowieczeństwa.

Masz więc do dyspozycji całe swoje <serce> – czyli uczucia, całą <duszę> – czyli najbardziej wewnętrzną, duchową część siebie, <umysł> – czyli siłę rozumu, myślenia i poznawania oraz całą swoją <moc> – czyli siłę woli, która decyduje o czynach podejmowanych z miłości.

Takiej miłości, integralnej, angażującej Ciebie całego pragnie Bóg. To jest możliwe tylko w mocy Ducha Świętego. Do takiej miłości Boga się dorasta, często przez całe życie. Taka miłość rodzi się w człowieku, który poznał i uwierzył miłości, jaką Bóg ma ku niemu. Kierujemy się ku Bogu w miłości, bo wcześniej On nas zdobywa swoim miłowaniem.

I dopiero teraz, doświadczywszy miłości Boga, i odpowiadając Mu miłością – możemy pokochać siebie po to, by na miarę miłości siebie umiłować naszych bliźnich. Ale to już dalsza historia.

W każdym razie nasze życie zawsze spełnia się w miłości: najpierw tej PRZYJĘTEJ od Boga. Ona uszczęśliwia i wypycha nas z niewoli egoizmu, by ukochać Boga, a w Nim: siebie samego i drugich.

I o to, tak pokrótce, chodzi w tym życiu.

                                                                                                                                             Ks. Jerzy Mikuła SDB