swieta_rodzina<Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości>  (Kol 3,15)

Niedziela Świętej Rodziny.

Kościół kieruje nasz wzrok na wspólnotę Osób: Jezus, Maryja i Józef.

Każda wspólnota osób w Kościele odzwierciedla tajemnicę Trójcy Świętej. W każdej wspólnocie osób realizuje się podobieństwo człowieka do Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który jest bytem relacyjnym: Ojciec, Syn i Duch Święty to Wspólnota Miłości. Każdy człowiek żyje i chce żyć we wspólnocie osób (najpierw w rodzinie naturalnej, i w każdym innym typie więzi), gdyż to wypełnia jego pragnienia mające swe źródło w podobieństwie do Trójjedynego Boga.

 

Święta Rodzina jest wspólnotą osób o różnego rodzaju więzach: budowanych na miłości ludzkiej, na naturalnych ludzkich upodobaniach i skłonnościach oraz na miłości nadnaturalnej-Bożej, która jest darem Ducha Świętego.

Pomiędzy Józefem i Maryją istniała więź naturalnego, ludzkiego upodobania, takiego, jakie łączy dwoje młodych ludzi skłaniających się ku sobie. Musiała też jednak między nimi istnieć więź oparta na nadprzyrodzonej miłości Bożej, agape, miłości bezinteresownej – stąd zdolność do życia bliskiego, wspólnego, małżeńskiego, z jednoczesnym zachowaniem czystości.

 Jezusa z Maryją łączyła z pewnością więź naturalna, wszak był <ciałem z Jej ciała>, był Jej prawdziwym Synem, a Ona Jego prawdziwą Matką. Ta naturalna miłość była jednak dopełniona miłością nadprzyrodzoną, <agape>, gdyż oboje posiadali pełnię darów Ducha Świętego. Teologia mówi o Maryi jako o Matce i Oblubienicy Chrystusa. Ta oblubieńcza miłość realizuje się u Niej w oparciu o miłość wlaną w Nią przez Ducha Świętego.

Józefa z Jezusem łączyć musiała przede wszystkim nadprzyrodzona miłość <agape>, nie był On Jego naturalnym Ojcem, podjął się swojej roli wobec Niego umocniony łaską i Darem Bożym.

 

Wydaje się, że Jezus przedkłada więzy nadnaturalne nad naturalne. One są bardziej uniwersalne, one tworzą wszelkie wspólnoty chrześcijańskie.

Gdy jakaś kobieta z tłumu błogosławi Maryję, Jej naturalny związek z Jezusem  (<Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, które ssałeś>), Jezus ripostuje, ukazując bardziej fundamentalną zasługę Maryi i najgłębszy związek z Nią, płynący z tego, że <słuchała Ona Słowa Bożego i zachowywała Je> (por Łk 11, 27-28). Chodziłoby zatem o nadprzyrodzone więzy, równie ważne, albo i ważniejsze.

Podobny wydźwięk ma perykopa Mt 12, 46-50. Mowa tam jest o prawdziwych krewnych naszego Pana. Jezus pyta, niejako o swoją rodzinę,: <Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?> i pokazując na uczniów swoich mówi: <Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten mi jest bratem, siostrą i matką>. Tak więc wierzący, którzy PEŁNIĄ WOLĘ BOŻĄ SŁUCHAJĄC SŁOWA I ZACHOWUJĄC JE są <rodziną Jezusa>. Są to więzy budowane przez Ducha Świętego pomiędzy wierzącymi, więzy oparte na Eucharystii i słuchaniu Słowa. Więzy, które sprawia sam Bóg, znosząc wszelkie podziały.

 

Dzisiejsza Ewangelia mówi jednak przede wszystkim o naturalnej rodzinie Józefa, Maryi i Jezusa oraz o pewnych zachowaniach właściwych dla tego rodzaju wspólnoty.

Są tu akcentowane takie postawy jak troska rodziców o dzieci (szukanie Jezusa) oraz jedność małżonków (jest to wspólne szukanie).

Podjęty jest temat autonomii dzieci wobec rodziców. Do pewnego wieku obowiązuje dzieci posłuszeństwo wobec rodziców (<Jezus był im poddany>). Są jednak sytuacje, w których rodzice muszą oddać pierwszeństwo Bogu, jeżeli chodzi o Jego prawo do potomstwa. Bóg jest Dawcą życia. Rodzice służąc przekazywaniu życia i wychowując są <dzierżawcami> Bożej własności. Dzieci ostatecznie zawsze należą do Boga.

Jezus daje świadectwo swojej słusznej autonomii w sprawach należących do Jego Ojca Niebieskiego. Bardziej należy do Niego, niż do ziemskich Rodziców. Ma prawo być <w sprawach Ojca>.

W pewnym momencie dzieci odchodzą od rodziców. Ojciec i matka winni dorastać do oddania swoich dzieci Bogu oraz pozwolić im podjąć życie zgodne z ich powołaniem. Bóg ma zawsze  prawo do dzieci, od pewnego wieku tego prawa nabywają także osoby, których dzieci obdarzają miłością – ich mężowie, żony. Trzeba pozwalać dzieciom odchodzić – dolą rodziców staje się znów pozostać z sobą nawzajem. Dlatego najważniejszymi więzami dla małżonków są ich własne więzy między sobą.

W dzisiejszych czasach dzieci, szczególnie w wieku nastoletnim, oddalają się od swojego ojca, czy matki. Rodzi się odległość nie tylko fizyczna, ale psychiczna, duchowa, mentalna. Zadaniem rodziców jest ich szukać, zbliżać się do ich świata, podążać za nimi, by ich zrozumieć, pomóc, ustrzec przed złem. Jednak od pewnego miejsca dzieci wybierają swoje drogi, swój świat i trzeba to akceptować, niekiedy może <z bólem serca>, ale akceptować.

 

Rodzina, naturalna, czy zakonna, rozmaite wspólnoty chrześcijańskie, jako miejsca wymiany miłości są wielkim darem, pragnieniem i tęsknotą człowieka. Osoba ludzka jest bowiem bytem relacyjnym: chce otrzymywać i dawać miłość. Rodzina i rodzinność nas kształtują, a nawet konstytuują. Są to wielkie wartości, bardzo dziś zagrożone i niestety przez wielu z nas nigdy nie przeżyte. Czas w którym żyjemy jest trudny dla właściwego doświadczenie rodziny i rodzinności.

Łaską jest być w wielkiej Rodzinie Bożej jaką jest Kościół, czyli wierzący w Chrystusa, słuchający Jego Słowa oraz żyjący tym Słowem i  Eucharystią. Niekiedy dopiero tam możemy doświadczyć miłości, która zalecza rany wyniesione z rodzin naturalnych.

Wspólnota osób żyjących razem, gdy panuje tam miłość, może uczynić życie szczęśliwym. Wspólnota osób żyjących razem, ale bez miłości ani naturalnej, ani nadprzyrodzonej, niszczy i rani swoich członków. W relacjach, we wspólnotach, w rodzinach nie wszystko zależy od nas, zawsze są tam jeszcze inni ludzie. To, co możemy zawsze w nie włożyć, to miłość, niekiedy nie zwrócona, dawana za darmo, by inni mogli żyć i wzrastać.

Ks. Jerzy Mikuła, sdb.