images (1)Dzisiejsze czytania przybliżają tajemnicę powołania, szczególnie do służby Bożej, ukazują każdorazową niegodność powoływanego i Bożą łaskę, która zawsze dopełnia ludzką słabość. Przypatrzmy się pewnym prawidłowościom zachodzącym przy okazji Bożego wołania i ludzkich odpowiedzi.

Powołanie jest przedstawione jako Boża łaska, która w sposób wolny porusza GRZESZNEGO człowieka. Jezus sam wybiera łódź należącą do Piotra, sam zwraca na niego uwagę, sam czyni cud, który objawia Piotrowi, że Ten, który woła jest godzien zaufania. Widzimy więc wyraźnie, że inicjatywa we wszystkim należy do Boga.

Dotykamy tutaj również tajemnicy ludzkiej niegodności wobec Bożych wezwań. Piotr poznaje niezwykłość Tego, który go woła, Jego moc objawioną w cudzie obfitego połowu, jest zdumiony i jednocześnie widzi swoją grzeszność. Pokornie przypada do nóg Jezusowi, prosi Go, by go zostawił, odszedł od niego, właśnie ze względu na odczuwaną nieprawość: <Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny>. Człowiek prawdziwie pokorny, przy kontakcie z Bogiem widzi swą nieprawość, poraża go Boża łaskawość i Boże wybranie.

Podobne doświadczenie przeżywa prorok Izajasz. Ma widzenie Boga w chwale, widzi jego majestat: Bóg, potrójnie święty, ziemia jest pełna jego chwały. I wtedy budzi się w nim przerażenie, poczucie grzechu i nieczystości, aż do lęku: <Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach (…), a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!>.

Te słowa mogłyby się stać słowami Piotra z dzisiejszej Ewangelii. Obie postacie, Piotr i Izajasz, uczą nas pokory, konieczności uniżenia, bycia w prawdzie wobec doświadczenia Boga w naszym życiu,by nie stało się to dla nas zbyt pospolitym i zwykłym, że Bóg zniża się do nas grzeszników.

Apostoł Paweł swoją postawą wyrażoną w Liście do Koryntian również wskazuje na pokorę jako wyróżnik człowieka prawdziwie powołanego przez Boga. Pisze o sobie: <Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich Apostołów i nie godzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży>. Ma świadomość swojego grzechu, niesprawiedliwości, której się dopuszczał. <Za łaską Boga jestem tym, czym jestem>, dodaje.

Widać więc wyraźnie, że Bóg powołuje zwykłych ludzi, grzeszników. Że być chrześcijaninem, zakonnikiem, kapłanem i czynić cokolwiek, do czego Bóg zaprasza, nie oznacza świętości w punkcie wyjścia. Bóg bierze nas takich, jakimi jesteśmy, a uzyskawszy naszą zgodę przystępuje do procesu bolesnych niekiedy oczyszczeń.

OCZYSZCZENIE wydaje się być kolejnym, po powołaniu, elementem drogi za Bogiem. Symbolicznie jest ono ukazane w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Jeden z serafinów trzymanym w ręku żarzącym się węglem dotyka warg Izajasza mówiąc: <Twoja wina jest zmazana, zgładzony Twój grzech>. Praktycznie w konkretnym życiu oczyszczenia przychodzą przez sakramenty, słuchane i przyjmowane Słowo, przez cierpienia i wydarzenia życia. Tak Bóg oczyszczał Piotra, wydoskonalał go w czasie, uczył przez upadki niepolegania na sobie, uczył pójścia tam, gdzie Piotr sam by nie chciał iść. Podobnie Paweł musiał dojrzeć przez lata trudnej służby dla Jezusa, pośród utrapień, by zrozumieć wyświadczoną Mu przez Boga łaskę powołania.

Bóg wziął nas takimi jakimi jesteśmy, wydaje się jednak, że od kiedy powiedzieliśmy Mu <Oto ja, poślij mnie> rozpoczął On z nami proces oczyszczenia, który z Jego strony jest MIŁOŚCIĄ wobec nas, miłością którą trudno dostrzec, gdyby patrzeć bez wiary.Żar węgla przyłożony do warg Izajasza musiał boleć i pozostawić ślad. Tak jest ze wszystkim, co nas oczyszcza – to zawsze boli, ale i zawsze wypala z nas grzech, czyni czystszymi i rozumującymi bardziej po Bożemu. Gdy doświadczamy bolesnych prób, nie chcemy ich. A jednak Bóg okazuje nam w ten sposób swą miłość, gdyż oczyszczeni możemy w konsekwencji zbliżać się do Niego bardziej i posługiwać owocniej.

Ks. Jerzy Mikuła, sdb