Wielki Tydzień – BYĆ Z JEZUSEM w Jego śmierci i zmartwychwstaniu.

Perykopa o wjeździe naszego Pana do Jerozolimy rozpoczyna się słowami: „Jezus ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy”. On ruszył na przedzie, my pragniemy zdążać za Nim, przez liturgiczne znaki i w konkrecie życia tych dni. Chcemy dotrzymywać kroku Oblubieńcowi, jak Oblubienica w Nim zakochana i Jemu wierna. Pragniemy być bardziej otwarci na codzienny ból i umieranie, chcemy przez te rzeczywistości przejść świadomiej do nowego życia. Być z Chrystusem we wszystkim –  to zadanie na ten czas. „Pójdź za mną” – mówi On dzisiaj do nas.

Niedzielą Palmową wchodzimy w Wielki Tydzień, który streszcza wszystko, co najważniejsze w chrześcijańskim wtajemniczeniu. Kolekta z soboty  Piątego Tygodnia Wielkiego Postu mówiła: „Boże, Ty zawsze działasz dla zbawienia ludzi, teraz jednak hojniej udzielasz łask swojemu ludowi”.

Wchodzimy w czas Święta Świąt, w czas maksymalnej kondensacji zbawczej łaski Bożej, której Bóg chce udzielać swojemu ludowi przez uczestnictwo w uobecnianych przez liturgię tajemnicach naszej wiary. Wchodząc w tych dniach przez wiarę w łączność z Chrystusem dostępujemy łączności z jego dziełem zbawczym. Chcemy „nosić w sobie konanie Jezusa, by życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele”.

Pierwsza lekcja z Księgi proroka Izajasza nawiązuje do całej misji zbawczej Jezusa, do Jego działalności polegającej na nauczaniu: „Pan Bóg obdarzył mnie językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące”. To był najbardziej typowy i codzienny aspekt Chrystusowego posłannictwa – głoszenie Słowa, które było światłem dla słuchających Go, było pokrzepieniem. A jednak okazuje się, że Jezus przyszedł na świat nie tylko dla pełnienia misji prorockiej. Syn Boży był wezwany także, by słuchać swojego Ojca: „Każdego rana [Ojciec] pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie”. „Pan Bóg otwierał Mu ucho”, a On „się nie oparł ani nie cofnął” przed tym, co usłyszał.

Posłuszeństwo woli Ojca było sensem Wcielenia i  życia Syna Bożego na ziemi. Przyszedł po to, by pełnić wolę Ojca. To posłuszeństwo sprawiło, że wydał swoje życie „na okup za wielu”. Poddał siebie ludziom, poddał swoje ciało („grzbiet swój bijącym”) i swoje oblicze („policzki rwącym mu brodę”, „nie zasłonił swojej twarzy przed zniewagami i opluciem”) zabójczej sile ludzkiego grzechu. W ofierze, której się poddał, widać Jego kapłaństwo i królewską siłę miłości. Jezus był gotowy usłyszeć wolę Ojca, każdego dnia „słuchał”.

Prorok Izajasz pokazuje, że moc do złożenia życia przyszła Jezusowi od Ojca, „Pan Bóg Go wspomógł”. Ofiara dokonała się mocą Ducha Bożego, dlatego „był nieczuły na obelgi, dlatego uczynił twarz swoją jak głaz”. Nie doznał wstydu, bo ufność złożył w Ojcu.

To pierwsze czytanie wzywa nas do pójścia za Jezusem posłusznym, wzywa do naśladowania naszego Pana w postawie „słuchania każdego rana”. Chodzi o to, by nie opierać się woli Bożej, chcieć ją usłyszeć i nie cofnąć się. Siła do tego zawsze płynie od Boga. To Pan „otwiera ucho”, to On sprawia, że z pewnością usłyszymy Jego wolę przy wytrwałym, codziennym słuchaniu. Bardzo trzeba nam słuchać Pana Boga. Ciekawe, że Izajasz mówi o Słudze Pańskim „przychodzącym z pomocą przez słowo krzepiące”, ale mówi też o Nim, jako o kimś słuchającym. Nawet Jezus słuchał, nie tylko sam nauczał, ale i słuchał! Z tego Jego słuchania ostatecznie zrodziło się nasze zbawienie.

Te dni liturgiczne, które przychodzi nam przeżywać, mają odzwierciedlać  drogę Chrystusa „w dół” i naszą drogę z Nim, aż do Wielkiej Nocy. Św. Paweł, podobnie jak Izajasz, akcentuje posłuszeństwo Chrystusa. Nie zawahało się ono przed śmiercią, stał się  On posłuszny aż do granicy śmierci. Jesteśmy zapraszani i uzdalniani w tych dniach do posłuszeństwa Bogu,  praktycznie aż do ofiary z życia.

Konsekwencją Chrystusowego uniżenia stało się Jego” wywyższenie ponad wszystko”, którego dokonał Ojciec. List do Filipian akcentuje, że właśnie dlatego, że Chrystus uniżył się – Bóg Go wywyższył. Zatem konieczne było to uniżenie, to ogołocenie, to zejścia do dna. Bez tego nie ma drogi w górę. Znowu wyrażony jest tu paradygmat paschalny: nieunikniona konieczność „śmierci”, by „ożyć” – zatriumfować. Dlatego Noc Paschalna jest przełomem, od niej rozpoczyna się droga Chrystusa w górę, i nasza razem z Nim.

Przeżywając paschalne misterium, także jego bolesny wymiar, trzeba zawsze mieć w pamięci całość dzieła zbawczego, pamiętać do czego ono prowadzi. W męce i śmierci jest ukryte życie, w naszej pokucie, smutku i bólu tych dni jest ukryte odnowione życie, które „wydobędzie się na powierzchnię” wraz z Chrystusem Zmartwychwstałym.

 

W Łukaszowym opisie męki i śmierci Jezusa odnajdujemy cały swój grzech i całą miłość Boga objawioną w Jego Synu. Fragment jest niewyczerpalnym źródłem kontemplacji, pokarmem, który daje nam Kościół, by z pomocą tego rozważanego Słowa być z Chrystusem. Wszystko, co tam jest powiedziane, dotyczy nas i dlatego winno być w tych dniach przed naszymi oczami.

Ks. Jerzy Mikuła, sdb.