Tomasz Niedowierzający i Chrystus Miłosierny.

Samo zmartwychwstanie Chrystusa, jako fakt zewnętrzny, nie zmienia pojedynczego człowieka. To, co nas zmienia, to przyjęcie do serca prawdy, że Jezus żyje. Zmienia nas to, że zaczynamy zachowywać się i żyć tak, jakby On żył i był obok nas, był we wszystkim, co nasze.

Chrześcijanin cierpi i będzie cierpiał. Św. Jan w Apokalipsie pisze, że jest <współuczestnikiem ucisku>. Apostoł cierpiał tam z powodu <świadectwa dawanego Jezusowi i z powodu głoszenia Słowa>. Jesteśmy od chrztu skazani na Paschę z Jezusem, wydani na śmierć, a jednak nie trzeba się lękać, bo Jezus zapanował nad śmiercią i przez nią przeprowadza.

Co odbiera nam strach przed śmiercią, przed życiem pełnym cierpienia, co sprawia, że zaczynamy przyjmować powoli życie z ręki Boga, takie, jakie On nam podaje?

WIARA, która jest zaufaniem: „Jezu, ufam Tobie”. „Ufam Tobie, Twoim słowom Panie, tylko Tobie, nie sobie, ale ufam Twojej śmierci i Twojemu zmartwychwstaniu. Tym faktom ufam, bo te fakty spełnią się i na mnie”.

Tomasz nie dowierzał. Tak jak i my. Ciągle prosimy Pana, byśmy mogli się przekonywać o prawdzie słów Bożych, o prawdzie słów świadków, których Pan stawia na naszej drodze. Ciągle chcemy potwierdzeń, że Pan żyje, że nas kocha. I ciągle nam tych zapewnień Pana za mało. Jesteśmy nienasyceni w tym względzie. To się nazywa niedowiarstwo. To nie jest niewiara, ale niedowiarstwo. Pan mówi: <Nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym>, to znaczy: „nie myśl o mnie jako o Kimś jedynie obiektywnie żyjącym, żyjącym daleko, kiedyś zmartwychwstałym, a dzisiaj już rozmytym, będącym daleko, żyjącym może bardziej jako jakaś idea”. Wierzyć to znaczy przylgnąć do prawdy, że żyje Osoba Jezusa, że żyje Bóg i Człowiek – Jezus Chrystus, i On do mnie przychodzi, On jest przy mnie, On mi towarzyszy, On mnie wprowadza w śmierć, by przeprowadzić do życia”.

Wierzyć, to niekoniecznie Go widzieć, czuć Jego rany pod opuszkami palców, czy  penetrować dłonią Jego przebity bok. Wierzyć to widzieć, że MOJE ŻYCIE TOCZY SIĘ PRZY KIMŚ WIĘKSZYM, KOCHAJĄCYM. Wierzyć, to zaufać prowadzeniu żyjącego Pana. Wierzyć to nie widzieć oczami ciała, ale wiedzieć, że ON JEST przy mnie. Że ON po prostu żyje, reaguje na mnie, że On odczuwa wszystko, co ja odczuwam. Wierzyć w Zmartwychwstałego to pozwolić, by moje życie toczyło się PRZY NIM.

<Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli>. To o nas. Nie widzieliśmy go tak jak Tomasz. Nie widzieliśmy Go zmysłami. Ale zmagamy się o wiarę płynącą z innego rodzaju „widzenia”. Widzimy Jego życie w nas, widzimy nasze wnętrze pełne Jego, pełne Jego obecności, widzimy nasze zewnętrze – nasze życie prowadzone przez Niego, krok po kroku, dzień po dniu.

Zazdrościmy Tomaszowi, może nie tyle możliwości fizycznego zetknięcia ze Zmartwychwstałym, co tego, że wszedł swoją dłonią i palcami do Świątyni Jego Ciała. Że dotykał Życia ukrytego w tych ranach, że otrzymał Życie ukryte w Sercu i ranach Jezusa. Mógł wyznać: <Pan mój i Bóg mój>. Dla Tomasza Chrystus okazał się Panem, za którym poszedł na śmierć i Bogiem, który dał mu życie na powrót.

Pierwszym darem Zmartwychwstałego jest pokój: <Pokój Wam>. <Pokój>, także dlatego, że jest amnestia dla naszych grzechów. Jest Miłosierdzie. Chrystus Zmartwychwstały daje swojemu Kościołowi możliwość przywracania niewinności tym, którzy będą upadać. Oznacza to w praktyce łaskę niekończącego się zaczynania od nowa:  <którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone>. Zawsze można wrócić do synostwa Bożego, odzyskać pokój, znowu poczuć się u siebie.

Miłosierdzie Boże jest niewyczerpane, dar Bożego przebaczenia bezwarunkowy. Nic nie równa się cudownemu uczuciu pokoju, który przychodzi wtedy, gdy odzyskujemy po grzechu radość bycia znów przy Bogu. Tylko Zmartwychwstały może dać ten dar, bo On umarł śmiercią przebłagalną za wszystkie nasze grzechy i grzechy całego świata.

Kościół szafuje miłosierdziem nie tylko uzdrawiając ludzkie wnętrza. <Cień przechodzącego Piotra> uzdrawia chorych fizycznie i dręczonych przez zło. Kościół ma zdroje łask, tryskające w Jego wnętrzu sakramenty, ma swoich świętych, przez których działa sam Pan. Kościół jest przestrzenią nieskończonego miłosierdzia dla każdej ludzkiej biedy.

ks. Jerzy Mikuła, sdb