Jezus, mój Pasterz – ja, Jego owca.

W dzisiejszej lekturze Słowa jest opisane odniesienie Boga do nas. On sam mówi jak nas traktuje, co wobec nas czuje, kim dla Niego jesteśmy.

W wyrażeniu całości swojej relacji z nami Pan Jezus posługuje się metaforą Pasterza i owiec. On jest Pasterzem, my owcami Jego.

Co to w praktyce oznacza? Jakie treści wyraża to porównanie?

Przede wszystkim nasz Pan chce powiedzieć, że jesteśmy <Jego>.

Przynależność do owczarni oznaczała przynależność do pasterza, który nad nią sprawował pieczę. Tak działo się pośród pasterzy izraelskich trzód.

Gdy Pasterzem jest Pan znaczy to, że jesteśmy Jezusowi, nie niczyi, nie bezpańscy. Jesteśmy Jego. Do Niego należymy. Ewangelia mówi, że Ojciec Niebieski dał nas – złożył nas w ręce Syna. I Jezus mówi, że <nikt nie ma mocy, by wyrwać nas z Jego ręki>. Żadna potęga nie naruszy tej przynależności, nawet takie największe siły jak Twój grzech i Twoja śmierć. Jedynie my sami, w geście szaleńczej autodestrukcji, możemy porzucić Jezusa i bezpieczną owczarnię Kościoła, uprzeć się, zaprzeć się, odwrócić na pięcie i odejść w mrok. Tylko własna autonomiczna decyzja wyrywa nas z bliskości Pana. Choć On i wtedy długo będzie nas szukał, jak Pasterz zgubionej owcy. I gdy znajdzie zabierze z powrotem do siebie, chyba, że Ty sam nie będziesz już tego chciał.

Izraelski pasterz znał swoje owce, To nieprawdopodobne, ale odróżniał je wszystkie, nie myliły mu się. Tak było, bo dużo z nimi przebywał, troszczył się o nie, przemawiał do nich. Wiedział w jakiej każda jest  kondycji, czy jest zdrowa, czy choruje, czy akurat ma potomstwo i jest karmiąca.

Nasz Pan Jezus zna każdego z nas. On jeden nas zna do samego końca, do samego dna serca. Wie dokładnie w jakiej jesteśmy sytuacji. Nic nie wymyka się Jego czujnemu spojrzeniu i Jego miłości. To nic, że jesteśmy w mnogości, w wielkiej owczarni Kościoła. Jego staranie o każdego z nas jest osobiste i indywidualne. Trzeba odkryć siebie w Sercu Pasterza, który wszystko wie, wie jak żyjemy, jak Go kochamy i jak umieramy.

Pasterz izraelski nawoływał, mówił , wydawał swoiste, właściwe dla siebie i znane owcom owczarni dźwięki. Były to tony nie do podrobienia. Jedyne dla danego pasterza, dźwięki, które owce rozumiały , odróżniały i szły za nimi.

Nasz Pasterz Jezus też  mówi. To Słowo Boże, codziennie rozbrzmiewające w Kościele, Owczarni Chrystusa. <Moje owce słuchają mojego głosu>, powie Jezus. Słowo Boże jest miłosną, pełną dobroci i mądrości, mową Jezusa Pasterza do swoich owiec. Owce izraelskie zawsze słuchały swojego pasterza. Czy my słuchamy, czy rozpoznajemy dźwięk Bożego Słowa pośród głosów wielu fałszywych pasterzy? Mówić do nas z czułością przez Słowo jest sposobem okazywania nam przez Boga delikatnej miłości.

Ponieważ dźwięk głosu pasterza był dla owiec znany, jedyny, nie do podrobienia owce szły za nim. Wystarczyło, że pasterz zawołał,  a owce reagowały, szły za głosem. Pasterz izraelski nie popędzał stada od tyłu, nie pokrzykiwał na nie. Szedł z przodu i delikatnie nawoływał. A rozumne zwierzęta pojmowały i podążały za nim.

Jezus nie pędzi nas przed sobą do nieba. We wszystkim idzie przed Tobą. Wszedł w każdy rodzaj cierpienia, które Ciebie dotyka, wszedł w śmierć jako pierwszy, w ten sposób, że z niej wyszedł. Idziemy za Jezusem. We wszystkim za Nim, za Jego przykładem i Słowem. <Moje owce idą za mną>, powie Jezus. Nie trzeba się bać, droga jest przetarta. Każde miejsce na którym stawiamy swą stopę jest znane Jezusowi. On już tam był. Poszedł przed nami, idzie przed nami, jak pasterz, byśmy się nie lękali, byśmy zaufali, byśmy poszli dokądkolwiek nas zaprowadzi.

Pasterz izraelski prowadził swoje stado na najlepsze pastwiska, do najczystszych źródeł.

Tak jest i z nami. Jesteśmy prowadzeni przez Jezusa do Eucharystii, do Słowa, do Sakramentów. Do źródeł życia, by się karmić. Nasz Pasterz daje nam najpożywniejsze z ziemskich pokarmów. U końcu wszystkiego, tej wędrówki za Panem,  jest życie wieczne: <ja im daję życie wieczne>, deklaruje Dobry Pasterz. Wtedy już <Nie będziemy łaknąć, ani nie będziemy pragnąć, i nie porazi nas żaden upał. Bóg rozciągnie swój namiot nad nami. I każdą łzę Bóg otrze z naszych oczu>. Odejdzie wszelki ból związany z tym życiem.

Tak pokrótce wygląda życie, nas owiec, ze swoim Dobrym Pasterzem. To się naprawdę dzieje. Jest Ktoś, kto zna, obejmuje, prowadzi, karmi, nawołuje, jak trzeba i niesie Cię, przez całe Twoje życie.

Ks. Jerzy M.

 

 obraz ze strony: http://browse.deviantart.com/art/The-Good-Shepherd-182710638