Panie, nawet nie przychodź, tylko powiedz Słowo.

Niekiedy tak bardzo pragnę jakiegoś szczególnego spotkania z Bogiem. By dał odczuć swoją obecność, swoje działanie, swoją miłość. By spotkać Go jakoś tak bardziej doświadczalnie.

W przypływie prostoty i pychy, myślę: może nawet niech przyjdzie mistycznie, w doświadczeniu bliskości i pociechy nie z tej ziemi.

Ostatecznie niechby nawet przyszedł przez innych ludzi, ale tak, bym mógł naprawdę Go zobaczyć. Przesłonięty człowiekiem, ale bliski, wyraźnie obecny.

Tęsknię, by było z Bogiem na modlitwie, na Eucharystii, czy w ogóle, choć raz: tak „twarzą w twarz”. Niechby wszedł do mojego życia, do mojego serca z mocą. Bym mógł powiedzieć: tak wygląda Bóg działający, spotkałem Go.

Najczęściej tak pragnę, gdy czuję się słaby, zraniony, odrzucony, zagubiony. Gdy wiem, że tylko On może pomóc. Wtedy pragnienie takiego prawdziwego, „namacalnego” spotkania, które odwróciłoby wszystko się zwiększa. Są sytuacje, że osaczony bardzo Go o to proszę. Wydaje mi się niekiedy, że bez tego umrę, że moja relacja z Nim się skończy, gdy nie przyjdzie jakoś tak specjalnie i natychmiast.

Gdy czytam Ewangelię z tej niedzieli zawstydza mnie ów setnik. On bardzo pragnął Jezusa i Jego interwencji,  ale nie dla siebie. I nawet nie chce Go zobaczyć. Wie, że jest poganinem, że dla Żydów jest nikim, jest niegodny odwiedzin, spotkania bezpośredniego oraz rozmowy i stanięcia „twarzą w twarz”. Nie chce fatygować Pana i mieć Go tylko dla siebie. W ogóle chce pozostać niewidziany, dyskretny, choć jest dobrym człowiekiem.

            Gdy czytam Ewangelię z tej niedzieli zawstydza mnie ów setnik. On bardzo pragnął Jezusa i Jego interwencji,  ale nie dla siebie. I nawet nie chce Go zobaczyć. Wie, że jest poganinem, że dla Żydów jest nikim, jest niegodny odwiedzin, spotkania bezpośredniego oraz rozmowy i stanięcia „twarzą w twarz”. Nie chce fatygować Pana i mieć Go tylko dla siebie. W ogóle chce pozostać niewidziany, dyskretny, choć jest dobrym człowiekiem.

Prosi tylko o jedno, o SŁOWO: <Panie powiedz tylko Słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony>.

Słowo  Jezusa wystarcza. Codziennie daje Je Kościół w liturgii. Codziennie mogę otworzyć Biblię i znaleźć SŁOWO. Setnikowi wystarczyło SŁOWO. Ono przyniosło łaskę, bo było oczekiwane i przyjęte z wiarą.

Panie, powiedz tylko Słowo. Do mnie osobiście. Przemóż moją głuchotę. Daj Je oczekiwać i Je przyjąć. Daj wiarę w uzdrawiającą moc Słowa. Niech Ono objawi mi Ciebie.

(ks. J.M)