W nocy 1 maja 1861 roku ksiądz Bosko miał niezwykły sen. Obecna w nim była tajemnicza Przewodniczka, która prowadziła go i wskazywała mu drogę od 9 roku życia. Pokazała księdzu Bosko maszynę w której mógł dostrzec przyszłość swojego Towarzystwa. A co dostrzegłby Święty docierając do roku 2015…

Przewodniczka poleciła mu: „Obróć dziesięć razy kołem, pamiętaj, licz dokładnie i patrz.”

Cud! Ksiądz Bosko zobaczył prawie wszystkich swoich chłopców, ale już dorosłych. Starszych całe 10 lat. Na polecenie Przewodniczki ksiądz Bosko kręcił dalej i dalej i poznawał przyszłość swojego dzieła, aż do roku 1961. Mamy rok 2015, od czasów księdza Bosko minęło bardzo wiele czasu, od jego urodzin okrągłe 200 lat, które salezjanie na całym świecie świętują w tym roku. Wiele się zmieniło, wiele rzeczy wygląda inaczej niż za życia św. Jana Bosko, ale On wiedział że tak będzie. Powiedziała mu o tym Maryja i On, jak to On, wcale się nie martwił. Pewnie gdyby był dziś z nami tu na ziemi, cieszyłby się tym co robią Salezjanie, po ojcowsku napominał i działał jak zawsze, bo Salezjanin nie może siedzieć w miejscu… czego wyraz staraliśmy się dać świętując w Niedzielę Miłosierdzia urodziny Założyciela Zgromadzenia Salezjańskiego, a świętowaliśmy po Salezjańsku, czyli hucznie.

Choć wszystkim w pamięci pozostanie 12 kwietnia, kiedy to obchodziliśmy główne uroczystości, to jednak wszystko zaczęło się trochę wcześniej. Zabawa i huczne obchody to jedno, a zatrzymanie się nad spuścizną jaką zostawił nam ksiądz Bosko i refleksja nad tym kim On właściwie jest dla każdego z nas to rzecz kluczowa i istota Jubileuszu. Do niedzielnego świętowania przygotowywaliśmy się podczas triduum w okolicznych parafiach salezjańskich. Przez trzy dni podczas wieczornych Eucharystii, wspólnie z Salezjanami Współpracownikami i tymi którzy ze Świętym Jubilatem po prostu sympatyzują, dziękowaliśmy Bogu za dar Założyciela i prosiliśmy o łaski potrzebne do wytrwania w Jego charyzmacie. Podczas triduum okolicznościowe kazania głosili: ksiądz Marcin Kaznowski SDB (dyrektor szkoły Salezjańskiej w Nowej Hucie w Krakowie) i ksiądz Piotr Lorek SDB (katecheta i kierownik oratorium w ośrodku szkolno-wychowawczym w Tarnowskich Górach). Gdyby nie ten czas uzmysławiania sobie prawdziwego znaczenia Jubileuszu, to być może zapomnielibyśmy o jego istocie…

 

Działo się!!!

Wielki Dzień Jubileuszu rozpoczęliśmy od  uroczystej Eucharystii pod figurą Matki Bożej Wspomożycielki, podczas której kazanie wygłosił wspomniany już ksiądz Marcin. W niedzielę miłosierdzia nie mogło zabraknąć uroczyście odśpiewanej przez zespół „Mała Armia Jezusa” koronki. Potem przyszedł czas na dalsze świętowanie. Koncertom, występom, zabawom i tańcom nie było końca. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na tzw. „dolnym boisku” odbywały się spotkania finałowe kończącego się „jubileuszowego turnieju piłkarskiego”, którego zwycięzcami zostali zawodnicy Ostrów (w kategorii „M”) i Czestochowy Stradomia (w kategorii „S”). Potem zostało rozegrane krótkie spotkania w którym w szranki, ze zwycięzcami kategorii „S” ,stanęli sędziowie i organizatorzy turnieju. Z racji doświadczenia, spotkanie zakończyło się zwycięstwem organizatorów. W tym samym czasie młodzież rozgrzana rywalizacją w wieloboju, zabawą w parku linowym i licznymi koncertami, nie mówiąc już o szaleństwach na trampolinie i dmuchanym zamku, przystąpiła do udziału w grze terenowej której celem było odnalezienie i uwolnienie Francesca Besucco, znanego wszystkim wychowanka księdza Bosko. Uczestnicy przenieśli się na chwilę do czasów XIX wieku i mogli poszukiwać zaginionego chłopaka wspólnie ze świętym Janem Bosko i Michałem Magone, lub nawet porozmawiać z samym królem Karolem Albertem. Zabawy trwały do  późnego wieczora, a kiedy już zrobiło się ciemno, po wspólnych modlitwach, w świetle reflektorów, nowicjusze w ramach słówka odegrali krotką scenkę o księdzu Bosko. Ostatnim, ale bardzo ważnym akcentem Jubileuszu było odśpiewanie apelu. Nie mogliśmy nie podziękować tej która prowadziła księdza Bosko, zebrała nas razem i której on sam polecił nam się zawierzać. Jak sam powiedział: „Zaufajcie Wspomożycielce, a zobaczycie co to są cuda!”

 

Cenna lekcja…

Dla każdego z nas uroczystość była doskonałą okazją do odkrywania księdza Bosko w tym co nam zostawił i w tym czego uczył swoich duchowych synów – w wytrwałej pracy na rzecz innych, w wysiłku włożonym we wspólne dzieło i w nieustannym przebywaniu z Bogiem. Dla nas nowicjuszy była to w jakimś sensie próbka życia Salezjańskiego i sprawdzian tego czy pracując i angażując wszystkie siły w przygotowanie czegoś wielkiego, potrafimy pamiętać o tym co naprawdę się liczy i co nadaje całemu życiu sens. To chyba najcenniejsza lekcja jakiej mógł nam tego dnia udzielić ksiądz Bosko!

A ciekawe co na to wszystko sam Jubilat? Czy byłby zdziwiony, zachwycony, pełen nadziei czy obaw. Spójrzmy w szklane koło, które widział ksiądz Bosko i sami zobaczmy jak bardzo rozwinęło się Jego dzieło, które wszyscy współtworzymy. Tak wygląda w roku 2015 świat księdza Bosko i jego następców. Salezjański świat. NASZ ŚWIAT!!!

now. Łukasz Wójcik